ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis druĹźyny Houston Rockets.

ARCHIWUM

» Artykuł: Kolejny sezon czas zacząć
26.10.2010 - 10:14 - dodał: Marek Wierzbicki (Pchełka)
24 minuty – Tyle trwa przejazd pociągiem z Wrocławia do Brzezinki Średzkiej. Biegacze potrafią przebiec prawie 10 kilometrów i można też w tym czasie przeprowadzić dwa testy Coopera. Co jeszcze można zrobić w 24 minuty? Np. przyrządzić osiem kolejnych zupek chińskich, a jak już jesteśmy przy Chinach to dobrym przykładem będzie również Yao Ming, bo tylko przez 24 minuty będziemy mogli go oglądać na parkiecie.

W Houston po nieudanym sezonie 2009-2010 spektakularnych ruchów, jak chociażby w Miami nie było, ale kibice i tak swoje wielkie wydarzenie mieli. Wielkie w dosłownym znaczeniu tego słowa. Mierzy aż 226 cm wzrostu i pochodzi z ogromnego kraju jakim są Chiny. Tak, tak, po rocznej przerwie na parkiety wraca Yao Ming, a właściwie jego połowa. Połowa dlatego, że grać będzie maksymalnie 24 minuty, a to przecież tylko połowa regulaminowego czasu gry. Limit na grę narzucili mu lekarze tak, aby wielkiemu środkowemu nie odnowiła się kontuzja. Do trenowania wrócił stosunkowo niedawno, ale z każdym dniem jest co raz groźniejszy, a na operowaną stopę jak na razie nie narzeka. 24 minuty nie mają być jego średnią minut spędzonych na parkiecie, ale ograniczeniem na każde spotkanie. Jeśli w jednym meczu zagra mniej, np. 18 minut to w kolejnym nie będzie mógł grać 30 minut. Limitu ma się trzymać trener Adelman, a jakiekolwiek zmiany mają być zaakceptowane przez lekarzy.

Ciekawe jak będą wyglądać mecze kiedy czas Yao się skończy, a wynik będzie oscylował w granicach remisu lub dojdzie do dogrywki. Lekarze powiedzieli stanowcze NIE, ale co zrobi trener, któremu zależy bardzo na zwycięstwie? Zobaczymy już niebawem. Razem z wejściem w życie limitu 24 minut zniknął też jeden problem. Chodzi oczywiście o faule Yao Minga, które nie raz eliminowały go z meczu. Teraz nie powinien się tym przejmować, bo będzie grał tylko 24 minuty.

Aby wypełnić dość sporą lukę na pozycji centra Rockets ściągnęli bardzo doświadczonego Brada Millera, który z ilości minut powinien być zadowolony. W porównaniu do poprzedniego sezonu, w którym Rockets dysponowali najniższym środkowym w historii NBA (Chuck Hayes – 198 cm) to teraz ta pozycja wygląda całkiem imponująco. Yao to przecież jeden z najlepszych podkoszowych w lidze i jeśli tylko uda mu się wrócić do podobnej formy jaką prezentował przed kontuzją to pod koszem Rakiety będą mieli spokój.

Dlaczego nie widzieliśmy wielkiego chińskiego wojownika przez ponad rok czasu? A to dlatego, że w 2009 roku podczas playoff, a dokładnie podczas drugiej rundy, w której Rockets grali z Los Angeles Lakers lekarze wykryli o Yao Minga złamanie kości w lewej stopie. Uraz był na tyle poważny, że niektórzy wróżyli mu zakończenie kariery. Zawodnik zdecydował się jednak na operację stopy i na roczną przerwę w grze. Przez jakieś 15 miesięcy Yao musiał zajmować się rehabilitacją stopy, a o koszykówce na ten czas zapomnieć. Teraz w Houston obchodzą się z nim jak z jajkiem i mają nadzieję, że więcej taka kontuzja się mu nie przytrafi.

Trudno powiedzieć czy na jakiejś innej pozycji Rakiety się wzmocniły, bo ruchów transferowych było jak na lekarstwo. W drafcie wybrali z numerem 14 skrzydłowego Patricka Pattersona. Pochodzi on ze świetniej uczelni Kentucky, ale w Rockets wielkiej roli odgrywać raczej nie będzie. Ważniejszy był kolejny ruch klubu. W sierpniu wzięli udział w wymianie, dzięki której pozyskali Courtney`a Lee, a pozbyli się Trevora Arizy. Houston na transakcji zaoszczędzili pieniądze i wyklarowali sobie sytuację na pozycji niskiego skrzydłowego. Tam zobaczymy Shane`a Battiera, którego zmieniać będzie Chase Budinger. To właśnie on pomógł podjąć decyzję o wymianie Arizy. Budinger dysponuje świetnym rzutem z dystansu, a pod kosz wchodzi bez jakichkolwiek ograniczeń. W minionym, debiutanckim sezonie notował średnie 11.5 punktu oraz 4.2 zbiórki na mecz. Pozyskany Lee, który dwa lata temu grał w finałach NBA będzie zmiennikiem Kevina Martina na pozycji rzucającego obrońcy. Martin przybył do Rockets w lutym tego roku i od razu stał się liderem zespołu pod względem zdobywanych punktów. Potrafi wymuszać bardzo wiele fauli, a na linii rzutów wolnych jest prawie nieomylny. Reszta składu bez zmian, ale tutaj chyba zmiany nie były potrzebne. Silny skrzydłowy Luis Scola na niedawnych mistrzostwach świata potwierdził swoją dyspozycję zostając królem strzelców i prowadząc zespół Argentyny do 5 piątego miejsca. W NBA regularnie notuje double-double. Rezerwowymi będą Jordan Hill oraz Jared Jeffries. Pierwszy z nich może występować również jako podkoszowy gdzie radzi sobie całkiem nieźle, a atutem drugiego jest dobra obrona i wymuszanie fauli w ataku. Na koniec pozycja rozgrywającego. Tutaj również Rakiety są spokojne. Na pierwszym planie oczywiście Aaron Brooks, zdobywca nagrody MIP, czyli tytułu dla zawodnika, który poczynił największe postępy. Brooks był postrachem ligi jeśli chodzi o rzuty za 3 punkty. Trafił ich najwięcej, bo aż 206. Stał się tym samym dopiero szóstym zawodnikiem w historii, który rzucił w sezonie przynajmniej 200 trójek i zaliczył przynajmniej 400 asyst. Gdy on będzie odpoczywał to na parkiecie pojawi się Kyle Lowry, który dość długo rozważał dalszą grę w Houston, bo chciałby grać jako pierwszy rozgrywający. Ostatecznie podpisał nowy kontrakt i zgodził się na tę samą rolę jaką pełnił w ubiegłym sezonie. Do rotacji rozgrywających doszedł młodziutki Ishmael Smith. Nie został on wybrany w drafcie, ale Rockets wzięli go na ligę letnią i tam pokazał się z bardzo dobrej strony. Trener Adelman powiedział, że z całej drużyny to on podaje najlepiej.

Bez fajerwerków, ale jednak Rakiety wyglądają przed sezonem bardzo dobrze. Każda pozycja przyzwoicie obstawiona zarówno wyjściowa piątka jak i jej zmiennicy. Wielu zawodników ma już spore doświadczenie, ale nie są staruszkami u kresu swojej kariery. Pozycja, która w minionym roku była piętą achillesową jest załatana przez Minga i Millera. Jedyne co jest potrzebne tej drużynie, to zdrowie. Bez tego żadna drużyna nie może myśleć o dobrych wynikach. Celem Rockets jest oczywiście powrót do playoff, a na zachodzie jest to bardzo trudne. Kandydatów do pierwszej ósemki jest przynajmniej 10, a przecież jeszcze jakiś czarny koń może się trafić. Czy 24 minuty Yao Minga dadzą im awans? Jeśli będą to takie 24 minuty jak przed jego kontuzją to szanse są duże.

Podopieczni Ricka Adelmana rozpoczną swoją rywalizację już w pierwszym dniu rozgrywek i czeka ich nie lada wyzwanie. Przeciwnikiem będzie drużyna mistrzów NBA – Los Angeles Lakers.

» Źródło: inf. własnaUnikalnych czytań: 10 | Odsłon: 18
Komentarze:

Autor: Trymas @ 26.10.2010 - 17:35
Postanowiłem wstać rano na ten mecz:) mam nadzieje że się nie zawiodę:)

Autor: coach @ 26.10.2010 - 18:37
idziemy na mistrza :)

Autor: pchelka @ 26.10.2010 - 23:58
ja tez wstaje:)

Autor: olko @ 27.10.2010 - 0:09
Do 1 listopada League Pass za darmo...

Autor: Trymas @ 27.10.2010 - 4:53
Go Go Rockets:) Go Go Yao:)

name:
mail: (opcjonalnie)

Wpisz te znaki
Security Image


Content Management Powered by CuteNews


» Artykuł: Kolejny sezon czas zacząć
26.10.2010 - 10:14 - dodał: Marek Wierzbicki (Pchełka)
24 minuty – Tyle trwa przejazd pociągiem z Wrocławia do Brzezinki Średzkiej. Biegacze potrafią przebiec prawie 10 kilometrów i można też w tym czasie przeprowadzić dwa testy Coopera. Co jeszcze można zrobić w 24 minuty? Np. przyrządzić osiem kolejnych zupek chińskich, a jak już jesteśmy przy Chinach to dobrym przykładem będzie również Yao Ming, bo tylko przez 24 minuty będziemy mogli go oglądać na parkiecie.

W Houston po nieudanym sezonie 2009-2010 spektakularnych ruchów, jak chociażby w Miami nie było, ale kibice i tak swoje wielkie wydarzenie mieli. Wielkie w dosłownym znaczeniu tego słowa. Mierzy aż 226 cm wzrostu i pochodzi z ogromnego kraju jakim są Chiny. Tak, tak, po rocznej przerwie na parkiety wraca Yao Ming, a właściwie jego połowa. Połowa dlatego, że grać będzie maksymalnie 24 minuty, a to przecież tylko połowa regulaminowego czasu gry. Limit na grę narzucili mu lekarze tak, aby wielkiemu środkowemu nie odnowiła się kontuzja. Do trenowania wrócił stosunkowo niedawno, ale z każdym dniem jest co raz groźniejszy, a na operowaną stopę jak na razie nie narzeka. 24 minuty nie mają być jego średnią minut spędzonych na parkiecie, ale ograniczeniem na każde spotkanie. Jeśli w jednym meczu zagra mniej, np. 18 minut to w kolejnym nie będzie mógł grać 30 minut. Limitu ma się trzymać trener Adelman, a jakiekolwiek zmiany mają być zaakceptowane przez lekarzy.

Ciekawe jak będą wyglądać mecze kiedy czas Yao się skończy, a wynik będzie oscylował w granicach remisu lub dojdzie do dogrywki. Lekarze powiedzieli stanowcze NIE, ale co zrobi trener, któremu zależy bardzo na zwycięstwie? Zobaczymy już niebawem. Razem z wejściem w życie limitu 24 minut zniknął też jeden problem. Chodzi oczywiście o faule Yao Minga, które nie raz eliminowały go z meczu. Teraz nie powinien się tym przejmować, bo będzie grał tylko 24 minuty.

Aby wypełnić dość sporą lukę na pozycji centra Rockets ściągnęli bardzo doświadczonego Brada Millera, który z ilości minut powinien być zadowolony. W porównaniu do poprzedniego sezonu, w którym Rockets dysponowali najniższym środkowym w historii NBA (Chuck Hayes – 198 cm) to teraz ta pozycja wygląda całkiem imponująco. Yao to przecież jeden z najlepszych podkoszowych w lidze i jeśli tylko uda mu się wrócić do podobnej formy jaką prezentował przed kontuzją to pod koszem Rakiety będą mieli spokój.

Dlaczego nie widzieliśmy wielkiego chińskiego wojownika przez ponad rok czasu? A to dlatego, że w 2009 roku podczas playoff, a dokładnie podczas drugiej rundy, w której Rockets grali z Los Angeles Lakers lekarze wykryli o Yao Minga złamanie kości w lewej stopie. Uraz był na tyle poważny, że niektórzy wróżyli mu zakończenie kariery. Zawodnik zdecydował się jednak na operację stopy i na roczną przerwę w grze. Przez jakieś 15 miesięcy Yao musiał zajmować się rehabilitacją stopy, a o koszykówce na ten czas zapomnieć. Teraz w Houston obchodzą się z nim jak z jajkiem i mają nadzieję, że więcej taka kontuzja się mu nie przytrafi.

Trudno powiedzieć czy na jakiejś innej pozycji Rakiety się wzmocniły, bo ruchów transferowych było jak na lekarstwo. W drafcie wybrali z numerem 14 skrzydłowego Patricka Pattersona. Pochodzi on ze świetniej uczelni Kentucky, ale w Rockets wielkiej roli odgrywać raczej nie będzie. Ważniejszy był kolejny ruch klubu. W sierpniu wzięli udział w wymianie, dzięki której pozyskali Courtney`a Lee, a pozbyli się Trevora Arizy. Houston na transakcji zaoszczędzili pieniądze i wyklarowali sobie sytuację na pozycji niskiego skrzydłowego. Tam zobaczymy Shane`a Battiera, którego zmieniać będzie Chase Budinger. To właśnie on pomógł podjąć decyzję o wymianie Arizy. Budinger dysponuje świetnym rzutem z dystansu, a pod kosz wchodzi bez jakichkolwiek ograniczeń. W minionym, debiutanckim sezonie notował średnie 11.5 punktu oraz 4.2 zbiórki na mecz. Pozyskany Lee, który dwa lata temu grał w finałach NBA będzie zmiennikiem Kevina Martina na pozycji rzucającego obrońcy. Martin przybył do Rockets w lutym tego roku i od razu stał się liderem zespołu pod względem zdobywanych punktów. Potrafi wymuszać bardzo wiele fauli, a na linii rzutów wolnych jest prawie nieomylny. Reszta składu bez zmian, ale tutaj chyba zmiany nie były potrzebne. Silny skrzydłowy Luis Scola na niedawnych mistrzostwach świata potwierdził swoją dyspozycję zostając królem strzelców i prowadząc zespół Argentyny do 5 piątego miejsca. W NBA regularnie notuje double-double. Rezerwowymi będą Jordan Hill oraz Jared Jeffries. Pierwszy z nich może występować również jako podkoszowy gdzie radzi sobie całkiem nieźle, a atutem drugiego jest dobra obrona i wymuszanie fauli w ataku. Na koniec pozycja rozgrywającego. Tutaj również Rakiety są spokojne. Na pierwszym planie oczywiście Aaron Brooks, zdobywca nagrody MIP, czyli tytułu dla zawodnika, który poczynił największe postępy. Brooks był postrachem ligi jeśli chodzi o rzuty za 3 punkty. Trafił ich najwięcej, bo aż 206. Stał się tym samym dopiero szóstym zawodnikiem w historii, który rzucił w sezonie przynajmniej 200 trójek i zaliczył przynajmniej 400 asyst. Gdy on będzie odpoczywał to na parkiecie pojawi się Kyle Lowry, który dość długo rozważał dalszą grę w Houston, bo chciałby grać jako pierwszy rozgrywający. Ostatecznie podpisał nowy kontrakt i zgodził się na tę samą rolę jaką pełnił w ubiegłym sezonie. Do rotacji rozgrywających doszedł młodziutki Ishmael Smith. Nie został on wybrany w drafcie, ale Rockets wzięli go na ligę letnią i tam pokazał się z bardzo dobrej strony. Trener Adelman powiedział, że z całej drużyny to on podaje najlepiej.

Bez fajerwerków, ale jednak Rakiety wyglądają przed sezonem bardzo dobrze. Każda pozycja przyzwoicie obstawiona zarówno wyjściowa piątka jak i jej zmiennicy. Wielu zawodników ma już spore doświadczenie, ale nie są staruszkami u kresu swojej kariery. Pozycja, która w minionym roku była piętą achillesową jest załatana przez Minga i Millera. Jedyne co jest potrzebne tej drużynie, to zdrowie. Bez tego żadna drużyna nie może myśleć o dobrych wynikach. Celem Rockets jest oczywiście powrót do playoff, a na zachodzie jest to bardzo trudne. Kandydatów do pierwszej ósemki jest przynajmniej 10, a przecież jeszcze jakiś czarny koń może się trafić. Czy 24 minuty Yao Minga dadzą im awans? Jeśli będą to takie 24 minuty jak przed jego kontuzją to szanse są duże.

Podopieczni Ricka Adelmana rozpoczną swoją rywalizację już w pierwszym dniu rozgrywek i czeka ich nie lada wyzwanie. Przeciwnikiem będzie drużyna mistrzów NBA – Los Angeles Lakers.

» Źródło: inf. własnaUnikalnych czytań: 10 | Odsłon: 20
Komentarze:

Autor: Trymas @ 26.10.2010 - 17:35
Postanowiłem wstać rano na ten mecz:) mam nadzieje że się nie zawiodę:)

Autor: coach @ 26.10.2010 - 18:37
idziemy na mistrza :)

Autor: pchelka @ 26.10.2010 - 23:58
ja tez wstaje:)

Autor: olko @ 27.10.2010 - 0:09
Do 1 listopada League Pass za darmo...

Autor: Trymas @ 27.10.2010 - 4:53
Go Go Rockets:) Go Go Yao:)

name:
mail: (opcjonalnie)

Wpisz te znaki
Security Image




1.03.2017
vs
L.A.Clippers 103
Houston 122

   :: Statystyki
04.03.2017 - 3:00
Memphis
06.03.2017 - 2:30
@San Antonio
08.03.2017 - 2:00
Utah
10.03.2017 - 2:00
@Chicago
12.03.2017 - 3:00
Cleveland
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
50
10
83,3
2.San Antonio Spurs
45
13
77,6
3.Houston Rockets
42
19
68,9
4.Utah Jazz
37
23
61,7
5.Los Angeles Clippers
36
23
61,0
6.Memphis Grizzlies
36
25
59,0
7.Oklahoma City Thunder
35
25
58,3
8.Denver Nuggets
27
33
45,0
Sacramento Kings
25
35
41,7
Portland Trail Blazers
24
35
40,7
Dallas Mavericks
24
35
40,7
Minnesota Timberwolves
24
36
40,0
New Orleans Pelicans
23
37
38,3
Los Angeles Lakers
19
42
31,1
Phoenix Suns
18
42
30,0

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
R.Anderson
J.Harden
28.5
8.4
11.8
2.1
1.6
66,5
41,1
89,0
36.6

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 001



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeĹźone.