ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis druĹźyny Houston Rockets.
SLAM: Tracy McGrady: Uwazajcie na jedynke.


Barry Sanders i George Gervin, Steve Largent i Ernie Banks. Co te znane nazwiska maja ze sobą wspólnego? Każdy z nich jest legendarnym atletą, który wyśrubował statystyki i pobił masę rekordów. Członkowie Galerii Sław? Bez wątpienia, każdy jest rozpoznawany jako niekwestionowana legenda w swoim sporcie.

Mistrzowie? Oops, tu jest mały haczyk. Żaden z nich nie posiada mistrzowskiego pierścienia. Co więcej, żaden z nich ani razu nie zagrał w finale. Ale to nie była ich wina, w większości przypadków nie mieli po prostu odpowiedniego wsparcia ze strony słabych bądź też niedocenianych partnerów. Właśnie dlatego Tracy McGrady był szczęśliwy opuszczając Orlando Magic, ponieważ nie chciał w przyszłości być członkiem tej grupy.

Nic nie jest niemożliwe. W tym momencie Adidas wydaje miliony dolarów po to, żeby to zdanie obiegało świat. Jednak dla Tracy'ego niemożliwe było rzeczywistością, niemożliwe było wygranie NBA z drużyną Orlando. Od przejścia na Florydę jako wolny agent przed sezonem '00-01, T-Mac wyrobił sobie opinie jednego z najlepszych graczy w lidze, czterokrotnie z rzędu biorąc udział w meczu gwiazd oraz będąc dwukrotnie najlepszym strzelcem ligi.

Kiedy w czasie rozmowy ktoś rzuci jego imię, usłyszymy: kozłuje lepiej od KG, jest lepszym strzelcem od Duncana i O'Neal'a, podaje lepiej od Bryanta. Jest miły jak każdy, a do tego ma zdolność do finezyjnych i atletycznych zagrań, po których można zbierać szczękę z podłogi. Ile razy widzieliśmy go biegnącego do kontry, zatrzymującego się na linii rzutów za trzy i spokojnie zdobywającego punkty? Niesamowity, praktycznie nienaturalny dla tak wysokiej osoby drybling, oraz rewelacyjna łatwość uwalniania się przy podwojeniach - te cechy powodują, że McGrady mógłby być najwszechstronniejszym graczem w lidze. Jednak przy jego nazwisku zawsze pojawia się słowo mógłby. Cały czas ciągnie za sobą wielkie brzemię, zawsze jak ktoś o nim rozmawia, musi wspomnieć o tym, że w końcu nie jest taki dobry skoro w zeszłym sezonie nie był w stanie zapewnić drużynie Orlando więcej niż 21 zwycięstw. No i pod koniec czerwca stało się: Tracy, Juwan Howard, Tyronn Lue i Reece Gaines powędrowali do Houston Rockets w zamian za Steve'a Francisa, Cuttino Mobley'a i Kelvina Cato.

Mniej więcej w tym samym okresie, tylko że dwa lata wcześniej, McGrady mówił o przejściu pierwszej rundy Play Offs jako o rzeczy która na pewno się przydarzy. Jak wiemy, Orlando zakończyło sezon z żenującym wynikiem 21-61 (najgorszy bilans w lidze). Rozpoczęli sezon bilansem 0-18 (13 porażek z rzędu w listopadzie) a w między czasie przydarzyła się porażka w Denver, gdzie Tracy zdobył 51pkt trafiając 20 z 30 rzutów. Nie ważne co zrobił, to wciąż było za mało dla niego jak i dla drużyny. Złe wybory w drafcie, nieodpowiedzialne transfery, plaga kontuzji - to wszystko wbiło Tracy'ego i jego drużynę w ziemię. Poza tym, znowu nie zagrał Grant Hill i wszystkie obietnice o parze McGrady/Hill podbijających wschodnią konferencję wzięły w łeb. Trener Doc Rivers został zwolniony już na początku sezonu, a pozostała część rozgrywek miał ratować jego asystent Johnny Davis. Zmiany niewiele przyniosły - Magic nie wygrali swojej drugiej gry aż do 8 grudnia. Koledzy Tracy'ego robili co w ich mocy, jednak tak naprawdę to właśnie oni byli głównym rozczarowaniem dla gwiazdora.

"Byliśmy młodym zespołem, dlatego przegraliśmy tyle gier z rzędu i nie potrafiliśmy się podnieść. Nie mieliśmy żadnych chłopaków, którzy pomogliby nam wygrywać. Nie mieliśmy dużych zawodników, a do tego graliśmy tylko jednym rozgrywającym. Nie ulega wątpliwości, że moim zadaniem było grać z tym składem, który mieliśmy, nie mniej jednak liczyłem na to, że szefowie postarają się poprawić sytuację kadrową. Nigdy nie byłem zły na Granta, kontuzja to przecież nie jego wina. Szczerze mówiąc to klub jest odpowiedzialny za to, co się z nim dzieje. Byłem po prostu cholernie wściekły, że nie mogłem tu robić tego, po co tu przyjechałem - grac razem z Grantem. On wiedział, że muszę odejść i teraz mam tylko nadzieje, że jest szczęśliwy i w pełni gotowy do gry."

Od czasu zakończenia sezonu aż do wymiany na mocy której w tym sezonie wybiegnie w czerwono-biało-srebrnych barwach, Tracy wdał się w walkę z nowym managerem Orlando John'em Weisbrod'em. Walkę, która nagle wydarła się spod kontroli. Weisbrod, który został sprowadzony w marcu aby zastąpić poprzedniego GM'a John'a Gabriel'a, zasiadł na stołek po doświadczeniach w RDV Sports. Weisbrod nie miał doświadczenia z koszykówką. Wcześniej był jedynie prezydentem i managerem hokejowej drużyny Orlando Solar Bears. Magic zapewnili mu czyste konto. Przed sobą mieli pierwszy wybór w drafcie, jednak szczerze mówiąc nawet dzięki temu nie mogli liczyć na znaczące wzmocnienia w składzie. Jedynym wyjściem wydawało się pozbycie jedynego gwiazdora w zamian za kilku solidnych graczy, którzy stanowiliby nowy kręgosłup drużyny. Co stało się dalej pozostaję tajemnicą. Magic powiedzieli, że McGrady zażądał transferu, a ponieważ zespół nie chciał się pozbywać swojej gwiazdy nie dostając nic w zamian (jak to miało miejscie 8 lat temu z O'Nealem), zaczęli rozglądać się za możliwymi wymianami. T-Mac przyznaje, że rzeczy zaczęły się pogarszać już w sezonie 03-04, jednak on chciał zrobić wszystko, żeby tylko poprawić złą sytuację w Orlando.

"Naprawdę, po swoim trzecim roku w Orlando zacząłem się zastanawiać co się dzieje i przed rozpoczęciem czwartego sezonu czułem, że prezesi nie zrobili żadnych znaczących kroków aby poprawić naszą drużynę." Obie strony (klub i zawodnik) oskarżały się nawzajem przez całe lato: Weisbrod był cytowany w lokalnych gazetach, gdzie mówił, że McGrady "nie był jego typem zawodnika" i że miał zastrzeżenia do jego etyki pracy. Tracy odbijał piłeczkę, mówiąc, że po tym wszystkim co zrobił dla zespołu, ci odwdzięczają mu się wystawiając go na sprzedaż. Większość gazet zdawała się trzymać stronę prezesa, McGrady cały czas miał wsparcie od swoich fanów. Sprawy weszły na następny poziom po tym, jak Weisbrodow dwukrotnie grożono śmiercią (za drugim razem groźba była tak realna, że John spędził noc w hotelu a następnego ranka wrócił do całkowicie zdezelowanego przez chuliganów domu). Sytuacja dla klubu była również nieciekawa - po raz kolejny musieli pozbyć się gwiazdy i zakończyć kolejny rozdział w historii klubu.

"Bez żadnych wątpliwości, klub chciał żebym odszedł. Dlatego właśnie nigdy nie czułem się tam jak gwiazda. A oni mówili, że to ja zażądałem transferu, dajcie spokój! Oni mnie już nie chcieli." - mówił McGrady w rozmowie telefonicznej we wrześniu. " Zaprzeczali samym sobie. Później zaczęli opowiadać, że John Sissybrod, czy jak on kurwa się nazywał, mówił, że nie byłem jego typem zawodnika. Co to w ogóle ma być? Później zaczął mówić jakieś gówna o tym, jak to niby przeklinał mnie w czasie pobytu w LA, co oczywiście nigdy by się nie zdarzyło, bo on po prostu nie odważyłby się do mnie tak po prostu podejść. Cała ta sprawa to jedna wielka kpina." (McGrady i Weisbrod odrzucili ostatnie propozycje wywiadów.)

A jak sprawa wygląda teraz? Szybkie spojrzenie na skład zespołu Orlando i od razu widzimy, że ich sytuacja nieco się poprawiła, przede wszystkim dlatego, że skład jest bardziej zbilansowany. Fakt ten jest widoczny również dla T-Maca: "Kiedy tu byłem, nie zrobiliśmy nic. Wystarczyło zrobić jakąś wymianę, ściągnąć jakiegoś wolnego zawodnika czy coś takiego. Teraz mają całkiem dobry skład. Wymiana pomogła oczywiście obu zespołom, ale to wszystko mogło się zdarzyć już wcześniej. Mają Francisa, podpisali kontrakt z Turkoglu, przyszedł Stacy Augmon, gdzie to było kiedy ja tam grałem? Jedyne czego potrzebowałem to trochę pomocy."

Niektórzy (większość ) z Was narzeka, że McGrady to kolejny przykład zepsutego gwiazdora, że prawdziwe gwiazdy powodują, że ich koledzy z drużyny grają lepiej, nie narzekają, nie pokazują palcami. Niewątpliwie T-Mac nie raz powiedział albo zrobił rzeczy świadczące o jego egoizmie. Dla przykładu podam wywiad z KICKS 6 (sierpień 2003), kiedy Tracy zapytany o swojego kolegę z drużyny Stevena Huntera odpowiedział: "KTO?!?", zupełnie jakby nie wiedział, o kogo chodzi. Oczywiście można to odbierać jako żart. Tracy znał wsyzstkich swoich kolegów z drużyny. Większość potraktowała to jednak jako ukryte znaczenie i to czy Hunter jest dobrym zawodnikiem czy nie, nie ma tu żadnego znaczenia. Okazywanie braku szacunku do osoby, z która pracujesz dzień w dzień nie jest mądrym rozwiązaniem. Nie tylko zadziałało to źle na Huntera, ale i na innych zawodników, którzy zaczęli myśleć: "skoro tak potraktował Stevena, ciekawe który z nas będzie następny". Weisbrod nie ukrywał, że to własnie charakter był jedną z przyczn, dla których nie chciał Tracy'ego w swoim zespole.

"Muszę zwrócić honor Weisbrodowi, ponieważ podczas wakacji sporo się napracował i Orlando jest teraz lepszą drużyną. Ale on dalej musi pracować nad swoją komunikacją z ludźmi. Chodzi po klubie z głową w dupie i nie gada z nikim, tylko uśmiecha się pod nosem. Taką właśnie jest osobą. Orlando są lepsi, ale i tak nie zajdą daleko dopóki, dopóty tam na górze siedzą osoby, które nie mają zielonego pojęcia o co w tym sporcie chodzi. Tak długo jak Weisbrod jest w klubie, tak długo oni będą średniakami. Szkoda mi tylko prezydenta klubu (Rich DeVos) oraz wszystkich ludzi, z którymi miałem dobry kontakt.

Jedyna rzecz teraz, na którą jestsem naprawdę wkurzony jest to, że Orlando jest moim domem. Wychowałem się tu, chodziłem tu do liceum, ludzie mnie szanowali. Byłbym salony gdybym siedział i mówił, że chcę odejść. Który zawodnik nie chciałby grać w swoim rodzinnym mieście? Z resztą, nieważne. Było, minęło. "

Autor: Khalid Salaam
Tłumaczenie: Dawid Księżarczyk



1.03.2017
vs
L.A.Clippers 103
Houston 122

   :: Statystyki
04.03.2017 - 3:00
Memphis
06.03.2017 - 2:30
@San Antonio
08.03.2017 - 2:00
Utah
10.03.2017 - 2:00
@Chicago
12.03.2017 - 3:00
Cleveland
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
50
10
83,3
2.San Antonio Spurs
45
13
77,6
3.Houston Rockets
42
19
68,9
4.Utah Jazz
37
23
61,7
5.Los Angeles Clippers
36
23
61,0
6.Memphis Grizzlies
36
25
59,0
7.Oklahoma City Thunder
35
25
58,3
8.Denver Nuggets
27
33
45,0
Sacramento Kings
25
35
41,7
Portland Trail Blazers
24
35
40,7
Dallas Mavericks
24
35
40,7
Minnesota Timberwolves
24
36
40,0
New Orleans Pelicans
23
37
38,3
Los Angeles Lakers
19
42
31,1
Phoenix Suns
18
42
30,0

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
R.Anderson
J.Harden
28.5
8.4
11.8
2.1
1.6
66,5
41,1
89,0
36.6

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 001



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeĹźone.