ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis druĹźyny Houston Rockets.
SLAM: Yao Ming nadchodzi.


W razie potrzeby, w pobliżu stał tłumacz. Już się zdarzało, że Colin Pine był Yao Mingiem, a w zasadzie jego głosem. Reporterzy zadawali swoje pytania do dużego faceta, później czekali, aż kwestia zostanie obgadana po Chińsku, po czy uzyskiwali odpowiedź od znacznie mniejszego człowieka, niż tego oczekiwali. Żaden z nas nie był pewien, czy Yao i Pine nie rozmawiali na przykład o pogodzie, albo o tym co jedli na obiad. Zawsze na szczęście otrzymywaliśmy zadowalającą nas odpowiedź i tylko to się liczyło.

Teraz, Yao udziela wywiadów bez tłumacza, co jest godne uwagi, biorąc po uwage, że zaledwie po trzech latach grania w NBA rozumie na tyle język, że jest w stanie mówić za siebie. Oczywiście, odpowiedzi są teraz o wiele krótsze i tak naprawdę mamy 50% szans na to, że dobrze zrozumiał pytanie. Czasem tylko zdarzy mu się odłożyć jakiś wywiad, żeby porozumieć się z Pinem, jednak zgarnia dużo punktów za to, że rozmawia z nami bez tłumacza. A przynajmniej się stara. Jakość wywiadu jest średnia, ale idzie mu dobrze. Jeśli Yao chce być dobrym graczem NBA musi nauczyć się języka, jak samo jak musi wiedzieć, żeby nie bać się grać przy Shaq'u czy żeby nie gonić Iversona w kontrze. I mimo, że nigdy nie nagra rapowej płyty i nie dostanie certyfikatu za używanie trash-talku, to jednak założę się, że za 4-5 lat będzie jednym z lepiej udzielających wywiadów zawodnikiem w Lidze.

Dlaczego? Ponieważ we wszystkim co robi zawsze stara sie jak może. To dotyczy również jego gry. Yao dalej jest kawał drogi od dominowania w każdym spotkaniu, jednak nikt nie może mu zarzucić, że się nie stara. Pracuje i widać, że mu zależy. W tym momencie jest jakby na ziemi niczyjej, zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Tak jak krok po kroku zaczyna mówic pełnymi zdaniami w wywiadach, tak samo rozwija się jego gra. Dzięki temu już teraz Yao stać na robienie miłych niespodzianek na obu frontach: jednej nocy mówi o McGrady'im, że "dzięki niemu gra staje się łatwiejsza", a kolejnej rzuca 30 punktów i zbiera 9 piłkek przeciwko Seattle.

Zdarzają mu się oczywiście zgrzyty. Czasem robi dziwne uśmieszki kiedy próbuje wydusić z siebie kilka sylab w momencie, kiedy kompletnie nie rozumie pytania. Albo kiedy kończy mecz z mniejszą liczbą zbiórek na koncie niż rozgrywający przeciwnej drużyny, tylko dlatego, że nie wyrobił sobie jeszcze instynktów typowych dla wysokich zawodników. W tym momencie stoi na środku, pomiędzy tymi dobrymi i nie-całkiem-dobrymi rzeczami. Z jednej strony uczestnik meczu gwiazd, z drugiej - sfrustrowany koszykarz. Mimo, ze jest o wiele lepszy od innych wielkoludów grających w NBA: Bola, Muresana, Bradley'a czy Eatona, ciągle się rozwija. I to co widzimy teraz jest dopiero wstępem do tego, co zobaczymy w przyszłości. A Wy, musicie w to uwierzyć!

Trener Clippers, Mike Dunleavy mówi: "Jest jeszcze za wcześnie żeby wypowiadać się na temat jego gry. Duzi zawodnicy potrzebują 4 do 5 lat na przystosowanie i rozwinięcie skrzydeł. Póki co nie wiemy, jakie zmiany wprowadzi Yao do swojej gry, ani z jaką łatwością mu one przyjdą."

Momentami jest zbyt wolny. Nie odziedziczył po nikim czucia gry, przez co jego gra na najwyższym poziomie często ogranicza się do schamatycznego: 1-2-3-rzut, 1-2-3-podanie. A kiedy zaczyna się na siebie wkurzać - kibice zaczynają chichotać. Oglądanie go bijącego się po głowie po niecelnym rzucie, albo wymachującego zamkniętą pięścią w powietrzu po złym podaniu jest wspaniałym widowiskiem, głównie ze względu na to, że jest jakby nie ze świata NBA. Yao, powinieneś być wyluzowany! Do błędów przyznawaj się po cichu. Przyłóż palec do brzucha, albo kiwnij głową kilka razy. Ahh, ta niewiność - tak rzadko spotykana w klimatach NBA - jest na swój sposób odświeżająca. Jeśli Yao chce coś osiągnąć w Ameryce, musi zacząć żyć jak Amerykanie: nauczyć się uniwersalnych zwrotów na wywiady, z dystansem podchodzić do niepowodzeń, przy których pojedyncze błedy albo nie są w ogóle wypominane, albo są szybko zapominane. Musi zachowywać się tak, jaby był częścią tego kraju. Przystosowanie się do NBA jest rzeczą trudną, ale Yao się naprawdę stara. Tylko tak jak już mówiłem, jeszcze trochę mu brakuje.

Na temat tego, jak się czuje w chwili obecnej, Yao odpowiada: "Ciężko ocenić czy znajduję się już w komfortowej sytuacji, ale jest o wiele lepiej niż było zaraz po moim przyjeździe."

Początek meczu w Filadelfii. Yao goni Iversona wzdłuż linii bocznej boiska - komiczny moment. Chwilę później w obronie blokuje centra 76ers Dalemberta. Dwie minuty później Tracy podaje piłkę do Yao, ale Kyle Korver wyrywa mu ją z rąk. Trzymaj piłkę wysoko - wielkoludzie! Akcja z pierwszej kwarty: Yao gra jeden na jeden przeciwko Dalembertowi, ale nie może skutecznie skończyć akcji. Gdzie więc tkwi jego siła? Piłka dla Sixers: Dalembert chce zapakować nad Yao, ale zamiast piłka przelatuje nad koszem nie dotykając nawet obręczy. Wzrostu nie da się nauczyć.

Tak właśnie ma się sytuacja z Mingiem. Jest dobry - nie jest dobry. Raz uda mu się piekna akcja, nastepną zepsuje. Odnosi sukces a po nim porażkę. Jednak kiedy gra się kończy, jest bardziej dobry niż zły. Wspominany mecz z Sixers Yao skończył ze skromnym dorobkiem 12 punktów i 5 zbiórek w wygranym przez Houston meczu 118-95. W całym sezonie stać go jednak na osiąganie średnio 18 punktów i 8 zbiórek. Poprawa w porównaniu z poprzednim sezonie jest nieznaczna, ale jednak widoczna.

McGrady mówi o swoim koledze z drużyny: "Jestem pod wrażeniem jego etyki pracy. Spędza naprawdę niesamowitą ilość czasu starając się pracować nad swoją grą, nad byciem w odpowiedniej formie i szykując się do tego, żeby za parę lat dominować w lidze. Codziennie widzę jak ćwiczy, zawsze na tych samych wysokich obrotach. Widzę po nim, że chce być kimś, chce zrobić coś specjalnego dla Ligi. Chce wygrywać."

Przesłanie pełne zrozumienia i harmonii były jednak nieobecne w zespole na początku sezonu. Houston wyszli na starcie powoli, niczym filmy z Benem Affleckiem. Nie grali zespołowo przez co większość ludzi zaczęła się zastanawiać nad sensem transferu Tracy'ego. Rockets zaczęli od bilansu 6-11 i żadna z gwiazd drużyny nie czuła się w porządku. Możecie w to wierzyć albo nie, ale od początku chodziło o to, że McGrady ustepował miejsca Yao i dopiero po kilku poważnych rozmowach z trenerem van Gundym, Tracy zaczął grać o wiele bardziej agresywniej, przypominając sobie o czasach kiedy skupiał się tylko na rzucaniu. Wyniki przyszły niemalże od razu. Już w styczniu Rakiety przekroczyły bilans .500, a miesiąc później zapewnili sobie grę w play-offach.

"Trochę czasu mi zajęło, żeby zacząć znowu grać jak za czasów z Orlando. Mówi się, że starałem się grac pod Yao, ale tak naprawdę on także grał pode mnie. Teraz w końcu gram koszykówkę do jakiej się przyzwyczaiłem i staram się zrobić z niego jeszcze lepszego gracza." - mówi Tracy.

Yao nie czuje żadnej urazy do czasem egoistycznej gry Tracy'ego. W zamian, doskonale rozumie potęgę jaką niesie ze sobą posiadania takiego strzelca jak McGrady, nawet kosztem tego, że nie zawsze chce mu się grac inside-outside. Nawet Steve Francis, wielki zwolennik Yao Minga, dorastał grając koszykówkę van Gundy'ego opartą na grze do środka. Nie możemy oczekiwać, ze McGrady będzie zawsze dogrywał piłki do swojego centra, ale dla Yao nie ma to wielkiego znaczenia. Podkreślając, jak istotna jest obecność McGrady'ego w drużynie, Yao mówi: "Dzięki niemu wiele razy znajdujemy się w sytuacji, kiedy obrona skupia sie na nim, przez co pozostali gracze są na czystych pozycjach."

Tak naprawdę to czego oczekiwaliście od Yao? On nie jest zawodnikiem, który bedzie się wydzierał na swoich partnerów z drużyny. Nawet jakby McGrady oddawał po 35 rzutów na mecz przy trzech obrońcach, Yao powiedziałby coś w stylu: "Ciągle uczymy się zespołowej gry." Sprawia przez to wrażenie człowieka usuwającego się w cień, bojącego się zatrząść klubem poprzez jawne mówienie rzeczy, które powinny zostać naprawione. Yao, nie mów w mediach jak to nie masz do nikogo szacunku, ale nie bądź też tak cholernie miły!

Autor: Michael Bradley
Tłumaczenie: Dawid Księżarczyk



1.03.2017
vs
L.A.Clippers 103
Houston 122

   :: Statystyki
04.03.2017 - 3:00
Memphis
06.03.2017 - 2:30
@San Antonio
08.03.2017 - 2:00
Utah
10.03.2017 - 2:00
@Chicago
12.03.2017 - 3:00
Cleveland
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
50
10
83,3
2.San Antonio Spurs
45
13
77,6
3.Houston Rockets
42
19
68,9
4.Utah Jazz
37
23
61,7
5.Los Angeles Clippers
36
23
61,0
6.Memphis Grizzlies
36
25
59,0
7.Oklahoma City Thunder
35
25
58,3
8.Denver Nuggets
27
33
45,0
Sacramento Kings
25
35
41,7
Portland Trail Blazers
24
35
40,7
Dallas Mavericks
24
35
40,7
Minnesota Timberwolves
24
36
40,0
New Orleans Pelicans
23
37
38,3
Los Angeles Lakers
19
42
31,1
Phoenix Suns
18
42
30,0

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
R.Anderson
J.Harden
28.5
8.4
11.8
2.1
1.6
66,5
41,1
89,0
36.6

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 001



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeĹźone.