ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis drużyny Houston Rockets.

» Znów przeciętny mecz, przegrywamy z Pacers.
30.01.2017 - 8:36 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Rakiety znów grają w kratkę. Po świetnym meczu w piątek, miniowej nocy uległy Indianie Pacers 101:120. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była fatalna, po przerwie niestety niewiele się zmieniło. Nie wpadały rzuty, nie wpadały wsady, a do tego popełnialiśmy straty. Harden mocno przeciętnie, koledzy tez nie błyszczeli. W ekipie Indiany mega formę zaprezentował Paul George, który poruszał się po boisku lekko i żwawo, rozpracowując naszą obronę, a właściwie jej dziury. Rok 2017 jest dla nas sporo słabszy niż 2016, nie ma już tej mocy, dzięki której pokonywaliśmy praktycznie każdego.

Paul George pokonał w tym pojedynku Jamesa Hardena na tyle wyraźnie, że Broda zanotował jedno z najsłabszych spotkań w sezonie i to dwa dni po tym jak napisał historię ligi swoim drugim 50+ pts triple-double. Rozgrywający Pacers po prostu fruwał po parkiecie, idealnie wybierał pozycje do oddania rzutów, a także walczył pod koszem zbierając 9 piłek. Do tego bronił równie dobrze, co atakował - podręcznikowa definicja słowa two-way guard. George skończył spotkanie z 33 oczkami, 9 zbiórkami, 3 asystami, przechwytem i blokiem. Wszystko to osadzone na skuteczności 13-23 z gry i 3-7 zza łuku. Był główną siłą napędową swojego zespołu i motywatorem dla swoich kolegów, a Ci się zmotywowali swoim liderem - Myles Turner dodał od siebie 18 punktów i 10 zbiórek, a Jeff Teague wrzucił nam 17 oczek i rozdał piłkę 15 razy.

W pomeczowych wywiadach nasi zawodnicy tłumaczyli wynik meczu zmęczeniem, długą drogą spowodowaną tym wyjazdem do Indianapolis, szczególnie Harden zwracał na to uwagę. Ale czy to można uznać za wymówkę? Zdecydowanie nie, Pacers prawie ograniczyli nas do najgorszej skuteczności z gry od początku sezonu, szczęśliwie w samej końcówce dzięki kilku koszom nasza skuteczność ostatecznie wyniosła 41% (gospodarze rzucali 54%). James Harden został z tego meczu całkowicie wyłączony, 15 punktów, 3-17 z gry i 2-10 za trzy. W takiej sytuacji liderem naszej drużyny w tym meczu został Ryan Anderson, który robił to co potrafi - rzucał. I to bardo dobrze bo 9 na 16 prób, a zza łuku trafiał 5-9. Niestety reszta drużyny nie zagrała, tak jak oczekiwał tego trener i kibice. Harrell i Capela owszem nie wypadli żle, ale nie wypadli też nadzwyczaj dobrze, zatrzymali się w tym spotkaniu na poziomie przeciętnym, a potrzeba było więcej niż przeciętności. Eric Gordon także pozostał niewidoczny ze swoimi 14 punktami i tylko jedną trójką. Przegraliśmy 3 kwarty, a ostatnią wygraliśmy ledwo 1 punktem. Przegraliśmy walkę na tablicach, daliśmy rywalowi rozdać więcej piłek i popełniliśmy 5 strat więcej. Oczywiście fast break points i punkty z pomalowanego także na korzyść Idniany.

Cóż, brawa dla Pacers, zamknęli nas idealnie, ograniczyli do maksimum Hardena i narzucili swoje tempo. Niestety, ale tego spotkania do udanych zaliczyć nie możemy, zaczyna się gra w kratkę, po super meczu przychodzi mecz prawie beznadziejny. Czy to oznacza, że Rakiety będą teraz grały w kratkę, zaczyna braknąć energii, którą mieliśmy do końca roku 2016? Najbliższe mecze na pewno dadzą odpowiedź, ale każdy z nas wziąłbym w ciemno wygraną niż np. triple-double Hardena i przegraną. W drużynie jest duży potencjał, fajnie się ogrywali, ale czujemy lekki niesmak od 2 tygodni. Oby Rakiety obudziły się i wygrały starcie z Sacramento w nocy z wtorku na środę. To będzie początek serii 4 meczów u siebie. Idealna okazja, aby odbić się od tej karuzeli wygranych i porażek, jaką teraz prezentujemy.





Autor: I Love This Game @ 30.01.2017 - 15:10
Coz tu mozna napisac. P.G nr.1

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews

» Znów przeciętny mecz, przegrywamy z Pacers.
30.01.2017 - 8:36 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Rakiety znów grają w kratkę. Po świetnym meczu w piątek, miniowej nocy uległy Indianie Pacers 101:120. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była fatalna, po przerwie niestety niewiele się zmieniło. Nie wpadały rzuty, nie wpadały wsady, a do tego popełnialiśmy straty. Harden mocno przeciętnie, koledzy tez nie błyszczeli. W ekipie Indiany mega formę zaprezentował Paul George, który poruszał się po boisku lekko i żwawo, rozpracowując naszą obronę, a właściwie jej dziury. Rok 2017 jest dla nas sporo słabszy niż 2016, nie ma już tej mocy, dzięki której pokonywaliśmy praktycznie każdego.

Paul George pokonał w tym pojedynku Jamesa Hardena na tyle wyraźnie, że Broda zanotował jedno z najsłabszych spotkań w sezonie i to dwa dni po tym jak napisał historię ligi swoim drugim 50+ pts triple-double. Rozgrywający Pacers po prostu fruwał po parkiecie, idealnie wybierał pozycje do oddania rzutów, a także walczył pod koszem zbierając 9 piłek. Do tego bronił równie dobrze, co atakował - podręcznikowa definicja słowa two-way guard. George skończył spotkanie z 33 oczkami, 9 zbiórkami, 3 asystami, przechwytem i blokiem. Wszystko to osadzone na skuteczności 13-23 z gry i 3-7 zza łuku. Był główną siłą napędową swojego zespołu i motywatorem dla swoich kolegów, a Ci się zmotywowali swoim liderem - Myles Turner dodał od siebie 18 punktów i 10 zbiórek, a Jeff Teague wrzucił nam 17 oczek i rozdał piłkę 15 razy.

W pomeczowych wywiadach nasi zawodnicy tłumaczyli wynik meczu zmęczeniem, długą drogą spowodowaną tym wyjazdem do Indianapolis, szczególnie Harden zwracał na to uwagę. Ale czy to można uznać za wymówkę? Zdecydowanie nie, Pacers prawie ograniczyli nas do najgorszej skuteczności z gry od początku sezonu, szczęśliwie w samej końcówce dzięki kilku koszom nasza skuteczność ostatecznie wyniosła 41% (gospodarze rzucali 54%). James Harden został z tego meczu całkowicie wyłączony, 15 punktów, 3-17 z gry i 2-10 za trzy. W takiej sytuacji liderem naszej drużyny w tym meczu został Ryan Anderson, który robił to co potrafi - rzucał. I to bardo dobrze bo 9 na 16 prób, a zza łuku trafiał 5-9. Niestety reszta drużyny nie zagrała, tak jak oczekiwał tego trener i kibice. Harrell i Capela owszem nie wypadli żle, ale nie wypadli też nadzwyczaj dobrze, zatrzymali się w tym spotkaniu na poziomie przeciętnym, a potrzeba było więcej niż przeciętności. Eric Gordon także pozostał niewidoczny ze swoimi 14 punktami i tylko jedną trójką. Przegraliśmy 3 kwarty, a ostatnią wygraliśmy ledwo 1 punktem. Przegraliśmy walkę na tablicach, daliśmy rywalowi rozdać więcej piłek i popełniliśmy 5 strat więcej. Oczywiście fast break points i punkty z pomalowanego także na korzyść Idniany.

Cóż, brawa dla Pacers, zamknęli nas idealnie, ograniczyli do maksimum Hardena i narzucili swoje tempo. Niestety, ale tego spotkania do udanych zaliczyć nie możemy, zaczyna się gra w kratkę, po super meczu przychodzi mecz prawie beznadziejny. Czy to oznacza, że Rakiety będą teraz grały w kratkę, zaczyna braknąć energii, którą mieliśmy do końca roku 2016? Najbliższe mecze na pewno dadzą odpowiedź, ale każdy z nas wziąłbym w ciemno wygraną niż np. triple-double Hardena i przegraną. W drużynie jest duży potencjał, fajnie się ogrywali, ale czujemy lekki niesmak od 2 tygodni. Oby Rakiety obudziły się i wygrały starcie z Sacramento w nocy z wtorku na środę. To będzie początek serii 4 meczów u siebie. Idealna okazja, aby odbić się od tej karuzeli wygranych i porażek, jaką teraz prezentujemy.





Autor: I Love This Game @ 30.01.2017 - 15:10
Coz tu mozna napisac. P.G nr.1

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews
Archiwum wiadomości


1.03.2017
vs
L.A.Clippers 103
Houston 122

   :: Statystyki
04.03.2017 - 3:00
Memphis
06.03.2017 - 2:30
@San Antonio
08.03.2017 - 2:00
Utah
10.03.2017 - 2:00
@Chicago
12.03.2017 - 3:00
Cleveland
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
50
10
83,3
2.San Antonio Spurs
45
13
77,6
3.Houston Rockets
42
19
68,9
4.Utah Jazz
37
23
61,7
5.Los Angeles Clippers
36
23
61,0
6.Memphis Grizzlies
36
25
59,0
7.Oklahoma City Thunder
35
25
58,3
8.Denver Nuggets
27
33
45,0
Sacramento Kings
25
35
41,7
Portland Trail Blazers
24
35
40,7
Dallas Mavericks
24
35
40,7
Minnesota Timberwolves
24
36
40,0
New Orleans Pelicans
23
37
38,3
Los Angeles Lakers
19
42
31,1
Phoenix Suns
18
42
30,0

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
R.Anderson
J.Harden
28.5
8.4
11.8
2.1
1.6
66,5
41,1
89,0
36.6

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 003



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.