ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis drużyny Houston Rockets.

» Triple-double Hardena, Rockets wygrywają ogromnie ważny mecz numer 5
13.05.2015 - 10:13 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
James Harden w końcu był "tym" Jamesem Hardenem i notując triple-double, poprowadził Rockets do zwycięstwa 124:103. Rakiety wciąż w grze!

Rockets nareszcie zagrały drużynowo i to w dodatku w sposób, w jaki mieliśmy przyjemność oglądać naszych ulubieńców podczas regular season. Przy tak grających Houston, Clippers nie mieli szans, wygraliśmy wyraźnie różnicą 21 punktów. Rockets już w 2 kwarcie pokazali, kto będzie rozdawał karty w tym meczu. W tej ćwiartce zdobyliśmy 36 punktów - najwięcej w jednej kwarcie od początku playoffs. To pozwoliło nam zbudować solidną przewagę, która okazała się być na tyle duża, że nawet pogoń Clippers nie pozwoliła im nas pokonać, ani nawet zbliżyć się choć trochę w ostatecznym rozrachunku. Klucz do sukcesu okazał się prosty - zagraliśmy fantastycznie drużynowo, każdy gracz spełnił swoją rolę tak, jak miał to uczynić. James Harden zanotował pierwsze w playoffowej karierze triple-double (dodajmy, że Brodacz grał chory, złapał coś grypopodobnego i zmaga się z tym od kilku dni) w postaci 26 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. To jest linijka statystyczna, do jakiej ten gracz przyzwyczaił nas przez cały sezon. Świetnie Hardena wspierała nasza druga gwiazda - Dwight Howard. Środkowy po fatalnym meczu numer 4 (7 punktów i 6 zbiórek), wskoczył na obroty i przypomniał sobie do czego stworzyła go matka natura. 20 punktów i 15 zbiórek wygląda znacznie lepiej, a wynik jaki miał w poprzednim spotkaniu, dziś w nocy wyrobił już w 1 kwarcie, do tego nie łapał tak głupio fauli. Panowie byli motorem napędowym naszej ofensywy. W końcu odnalazł się także Trevor Ariza, gracz rzucił 8-12 z gry (4-6 zza łuku) - tego nam brakowało w jego wykonaniu w poprzednich meczach. Brewer dołożył 15, a Jones 12 oczek. Rakiety rzucały lepiej z gry, zarówno za dwa, za trzy, jak i z linii rzutów osobistych. W tym spotkaniu, nałogowo nie używaliśmy także taktyki "hack-a-Jordan". Przy takiej postawie naszych graczy, Clippersom nie pomogło 30 punktów Griffina i 22 Paula. Tym razem naszemu rywalowi zabrakło wsparcia od Redicka, Barnesa, Riversa i Crawforda, którzy łącznie zdobyli mniej punktów niż sam Blake Griffin.

Blake Griffin spytany po meczu o jego wrażenia przyznał, że zagraliśmy zespołowo i po prostu ograliśmy Clippers i pokazaliśmy na parkiecie determinację, jakiej w tym spotkaniu zabrakło ekipie z LA. Także nasz szkoleniowiec, Kevin McHale w dobrych słowach wypowiadał się na temat swoich podopiecznych po tym meczu. Taką grę Rockets oglądało się naprawdę przyjemnie i może to dawać nadzieję na więcej. Pytanie tylko czy jesteśmy w stanie wygrać mecz numer 6 na wyjeździe, aby sprowadzić wszytko do Toyota Center w sobotę? Miejmy nadzieję, że jesteśmy w stanie to zrobić. To spotkanie pokazało, że jeśli wszystko w trakcie meczu będziemy wykonywać tak jak trzeba, to możemy wygrać i to zdecydowanie. Musimy być drużyną taką, jaką byliśmy w regular season. Wszyscy chcielibyśmy zarówno emocji w tej serii, jak i upragnionego awansu Rakiet do finałów konferencji. Nie zapominajmy jednak, że to Clippers pierwsi staną przed szansą zamknięcia tej serii we własnej hali, niesieni dopingiem tysięcy kibiców. Jeżeli uda nam się pokonać ich w Staples Center, które naprawdę będzie jutro twierdzą, to wszystko będzie możliwe i my dostaniemy szansę wygrania serii u siebie 2 dni później. 8 razy w historii NBA drużyny przegrywające w serii 1:3, unikały śmierci i wygrywały ostatecznie 4:3. Czas podrasować historię i zapisać w niej dziewiąty przypadek tego typu. Go Rockets!



Autor: Mirwir @ 13.05.2015 - 10:53
1 dobry mecz w tej serii i win. Mam umiarkowany optymizm przed meczem w LAC. Jeśli zagramy podobnie to Clip mogą zacząć pękać, a przy 3-3 wszystko jest możliwe.

Autor: Mike @ 13.05.2015 - 11:45
Szkoda, że to nie był mecz nr 4. Kluczem do tego zwycięstwa była skuteczność 54% i ograniczenie skuteczności rywali. Druga walka na tablicach i wykorzystywanie second chance points oraz ograniczenie fast break points rywali. Przede wszystkim dobra koordynacja pod tablicami czyli drive in i ściaganie wysokich na rzucajacego i Howard dobitki bez skrupułów. No i ławka zaczeła w końcu rzucać Brewer, Capela no i Jones z ławki się pokazał. Smith wniósł trochę zamieszania do pierwszej piątki choć Grifin i tak narzucał sporo punktów. Zwycięstwo cieszy teraz niestety wracamy do LA na mecz nr 6, jeżeli utrzymamy poziom będzie zacięty mecz i moze wrócimy na 7 do Houston mam tylko nadzeije że nie spalą się jak po meczu nr 2. Poczekamy zobaczymy.

Autor: tomekk @ 13.05.2015 - 15:46
Jak zagramy taki sam mecz w LA to jest szansa. Inaczej 4:2 i do domu.
W końcu Harden zaczął grać, ale nie widziałem ani jeden zasłony po której rzucił. Wszystko to punkty po dryblingu lub kontrze.

Czy do cholery trener nie może przećwiczyć kilku zagrywek na Hardena ?

Go Rockets !!!

Autor: I Love This Game @ 13.05.2015 - 15:50
Gramy dalej!!! Solidna gra calego zespolu dala wygrana...Jesli mamy wygrac w Los Angeles Harden muialby zaczac gotowac a rzuty wolne rakiet wpadac na 90\%...Od -33 z zeszlego spotkania do + 21 ehhhh

Autor: kaczi @ 13.05.2015 - 16:20
i da się? da się! Zagrała w końcu drużyna. Mam nadzieję że Ariza śie obudził na dobre. Panowie o taki mecz właśnie chodziło, że Clippers nie mieli za dużo do powiedzenia. To był mecz Rakiety - Griffin .. i wygraliśmy. Revers i riddick czy jakoś tam nie istnieli(w końcu). Najważniejszy mecz teraz przed nami, który pokaże na co nas stać. Clippersi się nas już przestraszyli!!!

Autor: Wojt @ 13.05.2015 - 16:33
Stary jestem pod wrażeniem Twojego optymizmu, ale nadal jesteśmy w czarnej dupie. Nie przypominam sobie choćby dwóch dobrych meczy pod rząd z RS, a co mówić o trzech w PO
Tu już tylko chodzi o godne pożegnanie się z tegorocznymi rozgrywkami...W piątek jedziemy na ryby.

Autor: kaczi @ 13.05.2015 - 17:28
Bałeś się tego dzisiejszego meczu? na pewno tak, tak jak ja. Ja to przeżyłem koszmar, neta mi przerwało, dopiero po południu się obudził. Cały dzień nie oglądałem żadnych wiadomości żeby wyniku się nie dowiedzieć, musiałem to zobaczyć. Jak oglądałem powtórkę i na 5min. do końca wygrywaliśmy około 20pkt. to już nie wytrzymałem i sprawdziłem jaki jest wynik końcowy. Pany to że Griffin jest zajebisty to wiemy, ten człowiek robi różnicę. Nasz brodacz jak jest w gazie to jest nie do zatrzymania ale tylko w ataku, w obronie ma braki. Jeżeli tak fajnie dziś zagrali to znaczy że chyba się ne poddali. Wiem że te dwa mecze ostanie z Clips w Los Angeles się już nie powtórzą. Boję się że przegramy po wyrównanej walce i powiemy sobie Rakiety czemu tak wcześniej nie graliście. Ale ..hmmm za dwa dni będzie 3-3 :) pozdro

Autor: Mirwir @ 13.05.2015 - 18:38
W pierwszej q miałem wrażenie, że Clip nie chcieli wygrać tego meczu, ale chcieli upokorzyć Rakiety w ich hali, pokonać ich znakiem firmowym - dlatego też tak rzucali te 3. Sam atak Clips był bardzo chaotyczny. W miarę dobra gra w obronie sprawiła, że trzymali wynik. Blake w tych PO gra super, ale w tym meczu zagrzali go i doprowadzili do powrotu starego Blake, który musi dunkować nad graczami. A taki Blake jest o wiele mniej groźny niż podający. To, że on jest w stanie zdobyć +30p, trzeba to zaakceptować, ale jeśli tylko on i CP3 ciągną wynik to jest na korzyść. Terry robi świetną robotę prowokując go i podgrzewając.
Obiektywnie patrząc na grę rakiet w pierwszych 4 meczach to 1-3 to najniższy wymiar kary, powinno być 0-4. Na szczęście w 2 meczu pomogło nam hack-a rockects. Rzuty w tamtym meczu nie siedziały i ale wolne pozwoliły nam utrzymać się w grze.
W PO drużyna, która stosuje hack-a przegrywa (w takim ciężkim wymiarze).
2-3 ciągle jesteśmy w grze. Teraz trzeba wyjść w LA i zagrać podobnie. 4 słabe mecze w serii wystarczą, niech zagrają następny dobry.
Sporo osób zachwyca się Clip jacy tą są zajebiści i widzą ich w finale, a ja ciągle nie wiem czy to złoto to nie tombak czasem. Dzisiejszy mecz pokazał, że ta próba nie jest aż tak czysta.
Na chwile obecną liczy się tylko następny mecz.

Autor: houston2323 @ 14.05.2015 - 19:23
go rox lczy sie tylko nastepny mecz pozdro dla wszystkich prawdziwych fanow houston :)

Autor: coach @ 14.05.2015 - 21:13
STILL BELIEVE

Autor: Anonymous @ 14.05.2015 - 23:19
Damy radę:)

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 0:01
Ja pierdziele, cały czas człowiek myśli o nadchodzącym meczu. Ale nas czeka ciężki mecz, masakra. Ale damy radę!!!

Autor: buy fitflops @ 29.06.2015 - 19:08
fitflops australia

Autor: fitflop online sale australia @ 02.07.2015 - 21:08
fit flop online

Autor: fitflop sandals malaysia @ 08.08.2015 - 3:27
fitflop shoes in malaysia

Autor: birkenstock buy online @ 17.08.2015 - 12:52
birkenstock shoe

Autor: birkenstock shoes sale @ 20.08.2015 - 21:04
discount birkenstocks

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews

» Triple-double Hardena, Rockets wygrywają ogromnie ważny mecz numer 5
13.05.2015 - 10:13 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
James Harden w końcu był "tym" Jamesem Hardenem i notując triple-double, poprowadził Rockets do zwycięstwa 124:103. Rakiety wciąż w grze!

Rockets nareszcie zagrały drużynowo i to w dodatku w sposób, w jaki mieliśmy przyjemność oglądać naszych ulubieńców podczas regular season. Przy tak grających Houston, Clippers nie mieli szans, wygraliśmy wyraźnie różnicą 21 punktów. Rockets już w 2 kwarcie pokazali, kto będzie rozdawał karty w tym meczu. W tej ćwiartce zdobyliśmy 36 punktów - najwięcej w jednej kwarcie od początku playoffs. To pozwoliło nam zbudować solidną przewagę, która okazała się być na tyle duża, że nawet pogoń Clippers nie pozwoliła im nas pokonać, ani nawet zbliżyć się choć trochę w ostatecznym rozrachunku. Klucz do sukcesu okazał się prosty - zagraliśmy fantastycznie drużynowo, każdy gracz spełnił swoją rolę tak, jak miał to uczynić. James Harden zanotował pierwsze w playoffowej karierze triple-double (dodajmy, że Brodacz grał chory, złapał coś grypopodobnego i zmaga się z tym od kilku dni) w postaci 26 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. To jest linijka statystyczna, do jakiej ten gracz przyzwyczaił nas przez cały sezon. Świetnie Hardena wspierała nasza druga gwiazda - Dwight Howard. Środkowy po fatalnym meczu numer 4 (7 punktów i 6 zbiórek), wskoczył na obroty i przypomniał sobie do czego stworzyła go matka natura. 20 punktów i 15 zbiórek wygląda znacznie lepiej, a wynik jaki miał w poprzednim spotkaniu, dziś w nocy wyrobił już w 1 kwarcie, do tego nie łapał tak głupio fauli. Panowie byli motorem napędowym naszej ofensywy. W końcu odnalazł się także Trevor Ariza, gracz rzucił 8-12 z gry (4-6 zza łuku) - tego nam brakowało w jego wykonaniu w poprzednich meczach. Brewer dołożył 15, a Jones 12 oczek. Rakiety rzucały lepiej z gry, zarówno za dwa, za trzy, jak i z linii rzutów osobistych. W tym spotkaniu, nałogowo nie używaliśmy także taktyki "hack-a-Jordan". Przy takiej postawie naszych graczy, Clippersom nie pomogło 30 punktów Griffina i 22 Paula. Tym razem naszemu rywalowi zabrakło wsparcia od Redicka, Barnesa, Riversa i Crawforda, którzy łącznie zdobyli mniej punktów niż sam Blake Griffin.

Blake Griffin spytany po meczu o jego wrażenia przyznał, że zagraliśmy zespołowo i po prostu ograliśmy Clippers i pokazaliśmy na parkiecie determinację, jakiej w tym spotkaniu zabrakło ekipie z LA. Także nasz szkoleniowiec, Kevin McHale w dobrych słowach wypowiadał się na temat swoich podopiecznych po tym meczu. Taką grę Rockets oglądało się naprawdę przyjemnie i może to dawać nadzieję na więcej. Pytanie tylko czy jesteśmy w stanie wygrać mecz numer 6 na wyjeździe, aby sprowadzić wszytko do Toyota Center w sobotę? Miejmy nadzieję, że jesteśmy w stanie to zrobić. To spotkanie pokazało, że jeśli wszystko w trakcie meczu będziemy wykonywać tak jak trzeba, to możemy wygrać i to zdecydowanie. Musimy być drużyną taką, jaką byliśmy w regular season. Wszyscy chcielibyśmy zarówno emocji w tej serii, jak i upragnionego awansu Rakiet do finałów konferencji. Nie zapominajmy jednak, że to Clippers pierwsi staną przed szansą zamknięcia tej serii we własnej hali, niesieni dopingiem tysięcy kibiców. Jeżeli uda nam się pokonać ich w Staples Center, które naprawdę będzie jutro twierdzą, to wszystko będzie możliwe i my dostaniemy szansę wygrania serii u siebie 2 dni później. 8 razy w historii NBA drużyny przegrywające w serii 1:3, unikały śmierci i wygrywały ostatecznie 4:3. Czas podrasować historię i zapisać w niej dziewiąty przypadek tego typu. Go Rockets!



Autor: Mirwir @ 13.05.2015 - 10:53
1 dobry mecz w tej serii i win. Mam umiarkowany optymizm przed meczem w LAC. Jeśli zagramy podobnie to Clip mogą zacząć pękać, a przy 3-3 wszystko jest możliwe.

Autor: Mike @ 13.05.2015 - 11:45
Szkoda, że to nie był mecz nr 4. Kluczem do tego zwycięstwa była skuteczność 54% i ograniczenie skuteczności rywali. Druga walka na tablicach i wykorzystywanie second chance points oraz ograniczenie fast break points rywali. Przede wszystkim dobra koordynacja pod tablicami czyli drive in i ściaganie wysokich na rzucajacego i Howard dobitki bez skrupułów. No i ławka zaczeła w końcu rzucać Brewer, Capela no i Jones z ławki się pokazał. Smith wniósł trochę zamieszania do pierwszej piątki choć Grifin i tak narzucał sporo punktów. Zwycięstwo cieszy teraz niestety wracamy do LA na mecz nr 6, jeżeli utrzymamy poziom będzie zacięty mecz i moze wrócimy na 7 do Houston mam tylko nadzeije że nie spalą się jak po meczu nr 2. Poczekamy zobaczymy.

Autor: tomekk @ 13.05.2015 - 15:46
Jak zagramy taki sam mecz w LA to jest szansa. Inaczej 4:2 i do domu.
W końcu Harden zaczął grać, ale nie widziałem ani jeden zasłony po której rzucił. Wszystko to punkty po dryblingu lub kontrze.

Czy do cholery trener nie może przećwiczyć kilku zagrywek na Hardena ?

Go Rockets !!!

Autor: I Love This Game @ 13.05.2015 - 15:50
Gramy dalej!!! Solidna gra calego zespolu dala wygrana...Jesli mamy wygrac w Los Angeles Harden muialby zaczac gotowac a rzuty wolne rakiet wpadac na 90\%...Od -33 z zeszlego spotkania do + 21 ehhhh

Autor: kaczi @ 13.05.2015 - 16:20
i da się? da się! Zagrała w końcu drużyna. Mam nadzieję że Ariza śie obudził na dobre. Panowie o taki mecz właśnie chodziło, że Clippers nie mieli za dużo do powiedzenia. To był mecz Rakiety - Griffin .. i wygraliśmy. Revers i riddick czy jakoś tam nie istnieli(w końcu). Najważniejszy mecz teraz przed nami, który pokaże na co nas stać. Clippersi się nas już przestraszyli!!!

Autor: Wojt @ 13.05.2015 - 16:33
Stary jestem pod wrażeniem Twojego optymizmu, ale nadal jesteśmy w czarnej dupie. Nie przypominam sobie choćby dwóch dobrych meczy pod rząd z RS, a co mówić o trzech w PO
Tu już tylko chodzi o godne pożegnanie się z tegorocznymi rozgrywkami...W piątek jedziemy na ryby.

Autor: kaczi @ 13.05.2015 - 17:28
Bałeś się tego dzisiejszego meczu? na pewno tak, tak jak ja. Ja to przeżyłem koszmar, neta mi przerwało, dopiero po południu się obudził. Cały dzień nie oglądałem żadnych wiadomości żeby wyniku się nie dowiedzieć, musiałem to zobaczyć. Jak oglądałem powtórkę i na 5min. do końca wygrywaliśmy około 20pkt. to już nie wytrzymałem i sprawdziłem jaki jest wynik końcowy. Pany to że Griffin jest zajebisty to wiemy, ten człowiek robi różnicę. Nasz brodacz jak jest w gazie to jest nie do zatrzymania ale tylko w ataku, w obronie ma braki. Jeżeli tak fajnie dziś zagrali to znaczy że chyba się ne poddali. Wiem że te dwa mecze ostanie z Clips w Los Angeles się już nie powtórzą. Boję się że przegramy po wyrównanej walce i powiemy sobie Rakiety czemu tak wcześniej nie graliście. Ale ..hmmm za dwa dni będzie 3-3 :) pozdro

Autor: Mirwir @ 13.05.2015 - 18:38
W pierwszej q miałem wrażenie, że Clip nie chcieli wygrać tego meczu, ale chcieli upokorzyć Rakiety w ich hali, pokonać ich znakiem firmowym - dlatego też tak rzucali te 3. Sam atak Clips był bardzo chaotyczny. W miarę dobra gra w obronie sprawiła, że trzymali wynik. Blake w tych PO gra super, ale w tym meczu zagrzali go i doprowadzili do powrotu starego Blake, który musi dunkować nad graczami. A taki Blake jest o wiele mniej groźny niż podający. To, że on jest w stanie zdobyć +30p, trzeba to zaakceptować, ale jeśli tylko on i CP3 ciągną wynik to jest na korzyść. Terry robi świetną robotę prowokując go i podgrzewając.
Obiektywnie patrząc na grę rakiet w pierwszych 4 meczach to 1-3 to najniższy wymiar kary, powinno być 0-4. Na szczęście w 2 meczu pomogło nam hack-a rockects. Rzuty w tamtym meczu nie siedziały i ale wolne pozwoliły nam utrzymać się w grze.
W PO drużyna, która stosuje hack-a przegrywa (w takim ciężkim wymiarze).
2-3 ciągle jesteśmy w grze. Teraz trzeba wyjść w LA i zagrać podobnie. 4 słabe mecze w serii wystarczą, niech zagrają następny dobry.
Sporo osób zachwyca się Clip jacy tą są zajebiści i widzą ich w finale, a ja ciągle nie wiem czy to złoto to nie tombak czasem. Dzisiejszy mecz pokazał, że ta próba nie jest aż tak czysta.
Na chwile obecną liczy się tylko następny mecz.

Autor: houston2323 @ 14.05.2015 - 19:23
go rox lczy sie tylko nastepny mecz pozdro dla wszystkich prawdziwych fanow houston :)

Autor: coach @ 14.05.2015 - 21:13
STILL BELIEVE

Autor: Anonymous @ 14.05.2015 - 23:19
Damy radę:)

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 0:01
Ja pierdziele, cały czas człowiek myśli o nadchodzącym meczu. Ale nas czeka ciężki mecz, masakra. Ale damy radę!!!

Autor: buy fitflops @ 29.06.2015 - 19:08
fitflops australia

Autor: fitflop online sale australia @ 02.07.2015 - 21:08
fit flop online

Autor: fitflop sandals malaysia @ 08.08.2015 - 3:27
fitflop shoes in malaysia

Autor: birkenstock buy online @ 17.08.2015 - 12:52
birkenstock shoe

Autor: birkenstock shoes sale @ 20.08.2015 - 21:04
discount birkenstocks

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews
Archiwum wiadomości


25.04.2017
vs
4-1
Houston 105
Oklahoma City 99

   :: Statystyki
01.05.2017 - 3:30
@San Antonio
03.05.2017 - 3:30
@San Antonio
05.05.2017 - 3:30
San Antonio
07.05.2017 - 3:00
San Antonio
09.05.2017
@San Antonio
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
67
15
81,7
2.San Antonio Spurs
61
21
74,4
3.Houston Rockets
55
27
67,1
4.Los Angeles Clippers
51
31
62,2
5.Utah Jazz
51
31
62,2
6.Oklahoma City Thunder
47
35
57,3
7.Memphis Grizzlies
43
39
52,4
8.Portland Trail Blazers
41
41
50,0
Denver Nuggets
40
42
48,8
New Orleans Pelicans
34
48
41,5
Dallas Mavericks
33
49
40,2
Sacramento Kings
32
50
39,0
Minnesota Timberwolves
31
51
37,8
Los Angeles Lakers
26
56
31,7
Phoenix Suns
24
58
29,3

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
L.Williams
J.Harden
29.1
8.1
11.2
1.8
1.2
65,2
40,3
87,0
36.4

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 001



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.