ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis drużyny Houston Rockets.

» Rockets w kapitalnym stylu wygrywają mecz numer 6!!!
15.05.2015 - 7:36 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Houston Rockets praktycznie byli poza playoffs po 3 kwartach. Ale zagrali chyba najlepszą ostatnią ćwiartkę w tym roku i pokonali LA Clippers 119:107. Niesamowite emocje, radość i pewnie wzruszenie tych, co oglądali - było warto! Mecz numer siedem już w niedzielę u nas!!!

Obie drużyny przystąpiły do tego meczu bardzo nerwowo i to było widać. James Harden w 1 kwarcie prawie nie trafiał. Trochę rozluźniliśmy się w 2 ćwiartce, Brodacz się odblokował i udało się zdobyć pierwsze prowadzenie. Do przerwy oba składy grały łeb w łeb i Clippers schodzili do szatni z zaledwie 2-punktowym prowadzeniem. 3 kwarta to było show Clippers. Od dwupunktowego prowadzenia, gospodarze wrzucili 5 bieg i pocisnęli naprawdę ostro. Wpadało im praktycznie wszystko (patrz cyrkowy rzut Griffina), a my kompletnie się pogubiliśmy (Harden 1-7 FG w 3 kwarcie). Przewaga Clippers w kilka minut urosła do 19 oczek, a nasi gracze dodatkowo chyba ze zdenerwowania zaczęli łapać głupie faule (flagrant 1 Howarda i technical Hardena). Wszyscy chyba myśleli, że jest pozamiatane. I wtedy się zaczęło....

Rakiety zrobiły coś, co na długo zapadnie w pamięć nam, jak i komentatorom NBA, a fanom Clippers długo nie da spać po nocach. Pod koniec 3 kwarty udało nam się rozegrać 9-0 run i "przyciąć" wynik do 13 oczek różnicy. Z takim deficytem do odrobienia rozpoczęliśmy 4 kwartę (w której Howard zdobył tylko 1 punkt, a Harden praktycznie w niej nie zagrał). I tę kwartę wygraliśmy...40:15! Broniliśmy po prostu magicznie (w pewnej chwili przechwyty leciały aż miło) i atakowaliśmy tak samo dobrze, piłka przechodziła między naszymi graczami jak po sznurku. Josh Smith, mizerny przez cały mecz, odblokował spust i zaczął zmasowany ostrzał kosza Clippers. J-Smoove rzucał trójki jak najęty! Do tego świetnie asystował i wchodził pod kosz. Brewer także złapał rytm zza łuku i dorzucił kilka trójek od siebie. Akcja za akcją graliśmy naprawdę dynamicznie i skutecznie. Clippers się totalnie pogubili, pudłowali niemal wszystko (4-22 FG w 4 kwarcie). Od 19-punktowego prowadzenia, LA zdobyli do końca meczu...18 punktów, a Rockets...49 punktów! To było po prostu coś niesamowitego, graliśmy decydujące o losach meczu i pozostania w playoffs 12 minut, graliśmy bez swoich liderów Howarda i Hardena, i zagraliśmy chyba najlepszą 4 kwartę sezonu, a do tego po prostu zatrzymaliśmy Clippers na całej linii, bo 4-22 z gry w jednej kwarcie to jest po prostu CEGŁODROM!!! Tego nie da się tutaj opisać, kto oglądał, ten wie, co przeżywaliśmy dziś wczesnym rankiem. Dla mnie to był jeden z najpiękniejszych meczów Rockets jakie oglądałem, mam nadzieję, że było to ziarno, które da plony w meczu numer 7 i wygramy to. Naprawdę oglądając ten mecz, mogliśmy czuć się dumni ze swoich ulubieńców. Jakkolwiek ta seria się skończy, to tego meczu na pewno zawodnikom nie zapomnimy. Tak gra kompletna drużyna NBA - kiedy nie ma liderów to reszta jest w stanie wziąć ciężar gry na siebie i przeprowadzić taką szarżę. Sam w 3 kwarcie myślałem, że to ostatnie minuty Rakiet w tym sezonie... Komentatorzy po spotkaniu byli zgodni - to jeden z największych comebacków w wykonaniu drużyny stającej przed widmem eliminacji, w historii NBA. A Clippers, którzy mieli finały konferencji praktycznie w garści, rozsypali się całkowicie. Trener McHale zapytany o trzymanie Hardena na ławce w 4 kwarcie, odparł, że skład, który był na boisku w pełni zasłużył żeby dograć to do końca, bo robił na boisku po prostu świetną robotę. Szarży w 4 kwarcie przewodzili Smith i Brewer (obaj po 19 oczek, z czego większość każdy rzucił w ostatnich 12 minutach), Corey miał kapitalny wskaźnik "+/-" +32 (można to zestawić ze wskaźnikiem Hardena -21...), a Josh udowodnił, że po odejściu z Pistons, jego czas się nie skończył i wciąż ma sporo do powiedzenia w lidze (lepszego meczu na przypomnienie swojej wartości chyba wybrać nie mógł). 31 punktów Paula i 28 Griffina jest w tej chwili bez znaczenia po tym co zrobiliśmy, a przyćmiliśmy całą drużynę LA Clippers.

Brawo Rakiety, naprawdę był to WIELKI mecz. Pokazaliśmy wszystkim, że możemy i jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tej serii (to pierwszy raz w historii playoffów Houston, a dokładnie pierwszy od 49 meczów, kiedy wygrywamy mecz, zaczynając 4 kwartę na co najmniej 10-punktowym minusie). Ostateczne starcie w Toyota Center w niedzielę w nocy. My jesteśmy nabuzowani tym meczem, a Clippers miejmy nadzieję, że długo będą się zbierać po dzisiejszej porażce. Napiszmy kolejny rozdział w historii, bądźmy 9 drużyną, która ze stanu 1:3 wygrywa 4:3 (w szczególności powtórzmy własne osiągnięcie dokładnie sprzed 20 lat, kiedy to w taki sposób ograliśmy Suns). Swoją drogą, jeśli Clippers prowadząc 3:1 nie wykorzystują dwóch szans pod rząd na zamknięcie serii, to po prostu muszą przegrać, niewykorzystane sytuacje się mszczą, a w niedzielę tym mścicielem będzie drużyna Houston Rockets. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać tę serię, wyszliśmy z beznadziejnej sytuacji (1:3) poprzez złą (2:3) aż do stanu kiedy wszystko jest możliwe. Obyśmy zagrali tak jak dziś, albo jeszcze lepiej, na pewno w obozie Rakiet jest mnóstwo motywacji, pewności siebie i wiary. A do tego wypełniona do ostatniego miejsca Toyota Center będzie zagrzewała naszych zawodników do boju. Spełnijcie marzenie kibiców i swoje i awansujcie do finałów zachodu! A zatem Go Rockets i zapraszam serdecznie was wszystkich do oglądania meczu numer 7!





Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 8:45
Świetny mecz.

Autor: Mike @ 15.05.2015 - 10:28
Nie sikajmy i nie moczmy jeszcze spodenek ze szczęścia po tym spotkaniu, przed nami GAME 7. Za dzisiejszy mecz szacunek dla wszystkich zawodników z wielu powodów ( chyba jednym z najważniejszych to ograniczenie zbiórek ofensywnych LAC do 4 to naprawdę sztuka). Obawy miałem przez cały wczorajszy dzień i noc, ale nie zawiedli. Go Rockets

Autor: HOlajuwon34 @ 15.05.2015 - 10:35
Wstawienie spotkania do ponownego obejrzenia nad wyraz pożądane GO ROCKETS

Autor: killbert @ 15.05.2015 - 10:42
po 3 kwartach nie było różowo, wyglądało podobnie jak przy poprzednich przegranych meczach. To co zrobili Smith i Brewer, gdy Harden siedział na łąwce, było po prostu mistrzowskie, oby to "wkurwienie sportowe" utrzymali do niedzieli, jeżeli wyjdą z zamiarem zniszczenia rywala, to może być blowout i wymarzony, ultra ofensywny finał konferencji z GSW (zakładam, że jednak Golden przejdzie).
Trzeba tez pamiętać, że wygraliśmy teen mecz niesamowitym come backiem, końcówka meczu wygrana 49-18. To się zdarza raz na kilkanaście zesonów, Houston musi zagrac CAŁY dobry mecz, inaczej równo grający LAC znowu odjada na kilkanaście pkt. Kluczowa bedzie pierwsza kwarta, jak wskoczy na rywala od pierwszej akcji i kilka razy Howward złamie obręcz, to niesienie na fali ryczącej publiki mogą rozjebać Clippsów i dać nam upraganione WCF. GO GO GO!!! :)

Autor: Wojt @ 15.05.2015 - 11:25
Właśnie obejrzałem drugą połowę z odtworzenia, bo nie mogłem już dłużej zawalać roboty i w czwartej kwarcie prawie się pobeczałem. Mogą teraz siódmy mecz przejebać nawet 50 punktami, dla mnie na zawsze szacun za ten mecz. GO JOSH!!!

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 12:37
No ja jeszcze tak do końca nie ochłonąłem, ale jest wygrana. Trochę zawiódł Hardena ale to się nie liczy cała drużyna zasłużyła na oklaski. Mówiłem że po piątym meczy się nas już trochę boją, teraz to już Griffin i spółka srają w gacie. 4 kwarta MARZENIE, nie poddali się tylko dogonili Clippers i ich zlali. Jestem jakoś dziwnie spokojny o siódmy mecz, ale wiadomo sam się nie wygra. Panowie wygrać a potem niesamowita, mega trudna wojna z Golden(najprawdopodobniej).

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 12:57
21 zbiorek Howard też robi wrażenie

Autor: tomekk @ 15.05.2015 - 13:06
Niewiarygodne... już ich w trzeciej kwarcie ich skreśliłem, pomyślałem - to koniec, zwątpiłem.

Niesłusznie - przepraszam ! ;)

Fantastyczny mecz, wielki comeback. Mam nadzieje, że po takim meczu wygranie siódmego w domu będzie tylko formalnością.
Smith, Brewer, Terry - dali radę. Harden i Howard na swoim poziomie.

I ta obrona w czwartej kwaracie, byliśmy wszędzie, szybsi niż piłka ;)

Fantastycznie, GO ROCKETS !!!

ps. dziwne, że nie faulowali Smith'a i Howarda w czwartej kwarcie, faulami rozbiliby naszą koncentracje i animusz.

Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 19:21
Trymas w 4q Howard grał.

Jedna z bardziej ekscytujących meczów NBA, które widziałem, nie wiem czy nie lepszy od Finału 1995 nr 1. Adrenalina i kofeina zeszły około godziny 15.

W na początku 3q wydawało mi się, że Clips są zespołem dojrzalszym (Howard dostał flag-1, Harden tech), ale potem zamiast wygrać chcieli upokorzyć Rox (cyrkowe popisy Blake i CP3) rzuty ładne, ale za styl nie ma dodatkowych punktów. W 4q przewaga topniała a u Clips pojawiła się nerwowość i zaczęli się bać rzucać. Cała ich pewność siebie, którą mieli po serii ze spurs i po 4 pierwszych meczach znikła.
Blake z dominatora przemienił się w classic Blaka, który się przewraca i robi miny, Houston ignorowało to i grało swoje.

Nie wiem co powiedział Terry do Howarda po flag-1, ale sprawiło to, że stał się defensywo bestią.

3-3 teraz te wcześniejsze mecze nie mają znaczenia, best of one. Tylko pytanie czy ta przegrana nie będzie siedziała w głowach LAC wydaje mi się, że tak. Z drugiej strony nadmierna pewność siebie może zgubić, ale Ariza, Terry, Brewer zdobywali już mistrzostwo i wiedzą o co chodzi.

Jestem dobrej myśli przed niedzielnym meczem.

Autor: prawyprosty @ 15.05.2015 - 19:43
Zajebista asysta mamuta jordana do brewera :)

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 20:49
Miwir: wiem, że grał ale jego 1 punkt w 4 kwarcie, powiedzmy szczerze to tak jakby go nie było:)

Autor: I Love This Game @ 15.05.2015 - 21:20
JA PIERDOLE!~!!!!!!!!!!!! ALE RUNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNN jestem w szoku!!! 40--15 4-a kwarta....Dawno nie widzialem czegos podobnego ..Przewaznie to Rockets stawalo! UFFFFFFFF wszytsko w ich rekach i glowach..Do Finalu konferencji!!!

Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 21:31
Trymas obejrzałem sobie jeszcze raz 2 ostatnie q na spokojnie. I choć Howard rzucił tylko jeden FT to otwierał drogę do kosza dla innych bo absorbował obronę. A w obronie był bestią zresztą jak cała reszta.

Sporo osób podniecało się Clips, a lekceważyło Houston wydaje mi się, że wynika to z tego, że nie oglądali ich gier po prostu. Sam się przyznam, że do all-star game cieżko mi się oglądało Rakiety po pozyskaniu Brewera i Smitha było o wiele lepiej.

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 22:14
Mirwir: oczywiście zgodzę się, nie zamierzam kwestionować roli Howarda w obronie i pomocy w ataku:) może to z tych emocji nie wszystko napisałem:) wybaczycie mi:)

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 23:58
Polecam artykuł:
stats.nba.com/featured/rockets_run_to_remember_2015_05_15.html?ls=iref:nbahpt6d

Autor: coach @ 16.05.2015 - 9:35
widzę, że mecz 7 w niedziele chyba o 21.30

Autor: Anonymous @ 16.05.2015 - 11:35
coach: rzeczywiście:) to nam bardzo na rękę niż wstawać o 5 rano znowu:)

Autor: kaczi @ 16.05.2015 - 11:54
Tak jest panowie, meczyk w niedzielę parę minut po 21:30, dla mnie może być, parę browarków się schłodzi i zacznie się seans. Wczoraj po takim meczu byłem święcie przekonany że 7mecz wygramy, teraz jednak chłodna głowa i dochodzi do mnie że łatwo nie będzie. Taka kwarta jaką zagrali ostatnio będzie bardzo ciężka do powtórzenia bo po prostu była idealna. My musimy zacząć dobrze mecz i nie dać się nakręcić Clipps, bo tu jedna słabo zagrana kwarta może być gwozdziem do trumny. Zastanawia mnie dlaczego Clippers są faworytami u bukmacherów, ale to lepiej dla nas. Spodziewam się wyrównanego meczu i oczywiście wygranej RAKIET. Golden State już na nas czeka. pozdro

Autor: coach @ 17.05.2015 - 12:49
STILL BELIEVE

Autor: Mirwir @ 17.05.2015 - 17:17
"Brewer said. “Like Trevor (Ariza) said at the beginning of the fourth – he said we are going to win a championship, but we have to win this game first."

Ciekawy wywiad pomeczowy z Terrym na nba.com, pokazuje dlaczego Terry jest w teamie, może jest stary wolny nie zawsze trafia, ale spirit i doświadczenie ma ogromne i widać, że pomoga teamowi, choć czasem nie widać tego w statach. Kiedyś to będzie świetny trener.

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews

» Rockets w kapitalnym stylu wygrywają mecz numer 6!!!
15.05.2015 - 7:36 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Houston Rockets praktycznie byli poza playoffs po 3 kwartach. Ale zagrali chyba najlepszą ostatnią ćwiartkę w tym roku i pokonali LA Clippers 119:107. Niesamowite emocje, radość i pewnie wzruszenie tych, co oglądali - było warto! Mecz numer siedem już w niedzielę u nas!!!

Obie drużyny przystąpiły do tego meczu bardzo nerwowo i to było widać. James Harden w 1 kwarcie prawie nie trafiał. Trochę rozluźniliśmy się w 2 ćwiartce, Brodacz się odblokował i udało się zdobyć pierwsze prowadzenie. Do przerwy oba składy grały łeb w łeb i Clippers schodzili do szatni z zaledwie 2-punktowym prowadzeniem. 3 kwarta to było show Clippers. Od dwupunktowego prowadzenia, gospodarze wrzucili 5 bieg i pocisnęli naprawdę ostro. Wpadało im praktycznie wszystko (patrz cyrkowy rzut Griffina), a my kompletnie się pogubiliśmy (Harden 1-7 FG w 3 kwarcie). Przewaga Clippers w kilka minut urosła do 19 oczek, a nasi gracze dodatkowo chyba ze zdenerwowania zaczęli łapać głupie faule (flagrant 1 Howarda i technical Hardena). Wszyscy chyba myśleli, że jest pozamiatane. I wtedy się zaczęło....

Rakiety zrobiły coś, co na długo zapadnie w pamięć nam, jak i komentatorom NBA, a fanom Clippers długo nie da spać po nocach. Pod koniec 3 kwarty udało nam się rozegrać 9-0 run i "przyciąć" wynik do 13 oczek różnicy. Z takim deficytem do odrobienia rozpoczęliśmy 4 kwartę (w której Howard zdobył tylko 1 punkt, a Harden praktycznie w niej nie zagrał). I tę kwartę wygraliśmy...40:15! Broniliśmy po prostu magicznie (w pewnej chwili przechwyty leciały aż miło) i atakowaliśmy tak samo dobrze, piłka przechodziła między naszymi graczami jak po sznurku. Josh Smith, mizerny przez cały mecz, odblokował spust i zaczął zmasowany ostrzał kosza Clippers. J-Smoove rzucał trójki jak najęty! Do tego świetnie asystował i wchodził pod kosz. Brewer także złapał rytm zza łuku i dorzucił kilka trójek od siebie. Akcja za akcją graliśmy naprawdę dynamicznie i skutecznie. Clippers się totalnie pogubili, pudłowali niemal wszystko (4-22 FG w 4 kwarcie). Od 19-punktowego prowadzenia, LA zdobyli do końca meczu...18 punktów, a Rockets...49 punktów! To było po prostu coś niesamowitego, graliśmy decydujące o losach meczu i pozostania w playoffs 12 minut, graliśmy bez swoich liderów Howarda i Hardena, i zagraliśmy chyba najlepszą 4 kwartę sezonu, a do tego po prostu zatrzymaliśmy Clippers na całej linii, bo 4-22 z gry w jednej kwarcie to jest po prostu CEGŁODROM!!! Tego nie da się tutaj opisać, kto oglądał, ten wie, co przeżywaliśmy dziś wczesnym rankiem. Dla mnie to był jeden z najpiękniejszych meczów Rockets jakie oglądałem, mam nadzieję, że było to ziarno, które da plony w meczu numer 7 i wygramy to. Naprawdę oglądając ten mecz, mogliśmy czuć się dumni ze swoich ulubieńców. Jakkolwiek ta seria się skończy, to tego meczu na pewno zawodnikom nie zapomnimy. Tak gra kompletna drużyna NBA - kiedy nie ma liderów to reszta jest w stanie wziąć ciężar gry na siebie i przeprowadzić taką szarżę. Sam w 3 kwarcie myślałem, że to ostatnie minuty Rakiet w tym sezonie... Komentatorzy po spotkaniu byli zgodni - to jeden z największych comebacków w wykonaniu drużyny stającej przed widmem eliminacji, w historii NBA. A Clippers, którzy mieli finały konferencji praktycznie w garści, rozsypali się całkowicie. Trener McHale zapytany o trzymanie Hardena na ławce w 4 kwarcie, odparł, że skład, który był na boisku w pełni zasłużył żeby dograć to do końca, bo robił na boisku po prostu świetną robotę. Szarży w 4 kwarcie przewodzili Smith i Brewer (obaj po 19 oczek, z czego większość każdy rzucił w ostatnich 12 minutach), Corey miał kapitalny wskaźnik "+/-" +32 (można to zestawić ze wskaźnikiem Hardena -21...), a Josh udowodnił, że po odejściu z Pistons, jego czas się nie skończył i wciąż ma sporo do powiedzenia w lidze (lepszego meczu na przypomnienie swojej wartości chyba wybrać nie mógł). 31 punktów Paula i 28 Griffina jest w tej chwili bez znaczenia po tym co zrobiliśmy, a przyćmiliśmy całą drużynę LA Clippers.

Brawo Rakiety, naprawdę był to WIELKI mecz. Pokazaliśmy wszystkim, że możemy i jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tej serii (to pierwszy raz w historii playoffów Houston, a dokładnie pierwszy od 49 meczów, kiedy wygrywamy mecz, zaczynając 4 kwartę na co najmniej 10-punktowym minusie). Ostateczne starcie w Toyota Center w niedzielę w nocy. My jesteśmy nabuzowani tym meczem, a Clippers miejmy nadzieję, że długo będą się zbierać po dzisiejszej porażce. Napiszmy kolejny rozdział w historii, bądźmy 9 drużyną, która ze stanu 1:3 wygrywa 4:3 (w szczególności powtórzmy własne osiągnięcie dokładnie sprzed 20 lat, kiedy to w taki sposób ograliśmy Suns). Swoją drogą, jeśli Clippers prowadząc 3:1 nie wykorzystują dwóch szans pod rząd na zamknięcie serii, to po prostu muszą przegrać, niewykorzystane sytuacje się mszczą, a w niedzielę tym mścicielem będzie drużyna Houston Rockets. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać tę serię, wyszliśmy z beznadziejnej sytuacji (1:3) poprzez złą (2:3) aż do stanu kiedy wszystko jest możliwe. Obyśmy zagrali tak jak dziś, albo jeszcze lepiej, na pewno w obozie Rakiet jest mnóstwo motywacji, pewności siebie i wiary. A do tego wypełniona do ostatniego miejsca Toyota Center będzie zagrzewała naszych zawodników do boju. Spełnijcie marzenie kibiców i swoje i awansujcie do finałów zachodu! A zatem Go Rockets i zapraszam serdecznie was wszystkich do oglądania meczu numer 7!





Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 8:45
Świetny mecz.

Autor: Mike @ 15.05.2015 - 10:28
Nie sikajmy i nie moczmy jeszcze spodenek ze szczęścia po tym spotkaniu, przed nami GAME 7. Za dzisiejszy mecz szacunek dla wszystkich zawodników z wielu powodów ( chyba jednym z najważniejszych to ograniczenie zbiórek ofensywnych LAC do 4 to naprawdę sztuka). Obawy miałem przez cały wczorajszy dzień i noc, ale nie zawiedli. Go Rockets

Autor: HOlajuwon34 @ 15.05.2015 - 10:35
Wstawienie spotkania do ponownego obejrzenia nad wyraz pożądane GO ROCKETS

Autor: killbert @ 15.05.2015 - 10:42
po 3 kwartach nie było różowo, wyglądało podobnie jak przy poprzednich przegranych meczach. To co zrobili Smith i Brewer, gdy Harden siedział na łąwce, było po prostu mistrzowskie, oby to "wkurwienie sportowe" utrzymali do niedzieli, jeżeli wyjdą z zamiarem zniszczenia rywala, to może być blowout i wymarzony, ultra ofensywny finał konferencji z GSW (zakładam, że jednak Golden przejdzie).
Trzeba tez pamiętać, że wygraliśmy teen mecz niesamowitym come backiem, końcówka meczu wygrana 49-18. To się zdarza raz na kilkanaście zesonów, Houston musi zagrac CAŁY dobry mecz, inaczej równo grający LAC znowu odjada na kilkanaście pkt. Kluczowa bedzie pierwsza kwarta, jak wskoczy na rywala od pierwszej akcji i kilka razy Howward złamie obręcz, to niesienie na fali ryczącej publiki mogą rozjebać Clippsów i dać nam upraganione WCF. GO GO GO!!! :)

Autor: Wojt @ 15.05.2015 - 11:25
Właśnie obejrzałem drugą połowę z odtworzenia, bo nie mogłem już dłużej zawalać roboty i w czwartej kwarcie prawie się pobeczałem. Mogą teraz siódmy mecz przejebać nawet 50 punktami, dla mnie na zawsze szacun za ten mecz. GO JOSH!!!

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 12:37
No ja jeszcze tak do końca nie ochłonąłem, ale jest wygrana. Trochę zawiódł Hardena ale to się nie liczy cała drużyna zasłużyła na oklaski. Mówiłem że po piątym meczy się nas już trochę boją, teraz to już Griffin i spółka srają w gacie. 4 kwarta MARZENIE, nie poddali się tylko dogonili Clippers i ich zlali. Jestem jakoś dziwnie spokojny o siódmy mecz, ale wiadomo sam się nie wygra. Panowie wygrać a potem niesamowita, mega trudna wojna z Golden(najprawdopodobniej).

Autor: kaczi @ 15.05.2015 - 12:57
21 zbiorek Howard też robi wrażenie

Autor: tomekk @ 15.05.2015 - 13:06
Niewiarygodne... już ich w trzeciej kwarcie ich skreśliłem, pomyślałem - to koniec, zwątpiłem.

Niesłusznie - przepraszam ! ;)

Fantastyczny mecz, wielki comeback. Mam nadzieje, że po takim meczu wygranie siódmego w domu będzie tylko formalnością.
Smith, Brewer, Terry - dali radę. Harden i Howard na swoim poziomie.

I ta obrona w czwartej kwaracie, byliśmy wszędzie, szybsi niż piłka ;)

Fantastycznie, GO ROCKETS !!!

ps. dziwne, że nie faulowali Smith'a i Howarda w czwartej kwarcie, faulami rozbiliby naszą koncentracje i animusz.

Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 19:21
Trymas w 4q Howard grał.

Jedna z bardziej ekscytujących meczów NBA, które widziałem, nie wiem czy nie lepszy od Finału 1995 nr 1. Adrenalina i kofeina zeszły około godziny 15.

W na początku 3q wydawało mi się, że Clips są zespołem dojrzalszym (Howard dostał flag-1, Harden tech), ale potem zamiast wygrać chcieli upokorzyć Rox (cyrkowe popisy Blake i CP3) rzuty ładne, ale za styl nie ma dodatkowych punktów. W 4q przewaga topniała a u Clips pojawiła się nerwowość i zaczęli się bać rzucać. Cała ich pewność siebie, którą mieli po serii ze spurs i po 4 pierwszych meczach znikła.
Blake z dominatora przemienił się w classic Blaka, który się przewraca i robi miny, Houston ignorowało to i grało swoje.

Nie wiem co powiedział Terry do Howarda po flag-1, ale sprawiło to, że stał się defensywo bestią.

3-3 teraz te wcześniejsze mecze nie mają znaczenia, best of one. Tylko pytanie czy ta przegrana nie będzie siedziała w głowach LAC wydaje mi się, że tak. Z drugiej strony nadmierna pewność siebie może zgubić, ale Ariza, Terry, Brewer zdobywali już mistrzostwo i wiedzą o co chodzi.

Jestem dobrej myśli przed niedzielnym meczem.

Autor: prawyprosty @ 15.05.2015 - 19:43
Zajebista asysta mamuta jordana do brewera :)

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 20:49
Miwir: wiem, że grał ale jego 1 punkt w 4 kwarcie, powiedzmy szczerze to tak jakby go nie było:)

Autor: I Love This Game @ 15.05.2015 - 21:20
JA PIERDOLE!~!!!!!!!!!!!! ALE RUNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNN jestem w szoku!!! 40--15 4-a kwarta....Dawno nie widzialem czegos podobnego ..Przewaznie to Rockets stawalo! UFFFFFFFF wszytsko w ich rekach i glowach..Do Finalu konferencji!!!

Autor: Mirwir @ 15.05.2015 - 21:31
Trymas obejrzałem sobie jeszcze raz 2 ostatnie q na spokojnie. I choć Howard rzucił tylko jeden FT to otwierał drogę do kosza dla innych bo absorbował obronę. A w obronie był bestią zresztą jak cała reszta.

Sporo osób podniecało się Clips, a lekceważyło Houston wydaje mi się, że wynika to z tego, że nie oglądali ich gier po prostu. Sam się przyznam, że do all-star game cieżko mi się oglądało Rakiety po pozyskaniu Brewera i Smitha było o wiele lepiej.

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 22:14
Mirwir: oczywiście zgodzę się, nie zamierzam kwestionować roli Howarda w obronie i pomocy w ataku:) może to z tych emocji nie wszystko napisałem:) wybaczycie mi:)

Autor: Anonymous @ 15.05.2015 - 23:58
Polecam artykuł:
stats.nba.com/featured/rockets_run_to_remember_2015_05_15.html?ls=iref:nbahpt6d

Autor: coach @ 16.05.2015 - 9:35
widzę, że mecz 7 w niedziele chyba o 21.30

Autor: Anonymous @ 16.05.2015 - 11:35
coach: rzeczywiście:) to nam bardzo na rękę niż wstawać o 5 rano znowu:)

Autor: kaczi @ 16.05.2015 - 11:54
Tak jest panowie, meczyk w niedzielę parę minut po 21:30, dla mnie może być, parę browarków się schłodzi i zacznie się seans. Wczoraj po takim meczu byłem święcie przekonany że 7mecz wygramy, teraz jednak chłodna głowa i dochodzi do mnie że łatwo nie będzie. Taka kwarta jaką zagrali ostatnio będzie bardzo ciężka do powtórzenia bo po prostu była idealna. My musimy zacząć dobrze mecz i nie dać się nakręcić Clipps, bo tu jedna słabo zagrana kwarta może być gwozdziem do trumny. Zastanawia mnie dlaczego Clippers są faworytami u bukmacherów, ale to lepiej dla nas. Spodziewam się wyrównanego meczu i oczywiście wygranej RAKIET. Golden State już na nas czeka. pozdro

Autor: coach @ 17.05.2015 - 12:49
STILL BELIEVE

Autor: Mirwir @ 17.05.2015 - 17:17
"Brewer said. “Like Trevor (Ariza) said at the beginning of the fourth – he said we are going to win a championship, but we have to win this game first."

Ciekawy wywiad pomeczowy z Terrym na nba.com, pokazuje dlaczego Terry jest w teamie, może jest stary wolny nie zawsze trafia, ale spirit i doświadczenie ma ogromne i widać, że pomoga teamowi, choć czasem nie widać tego w statach. Kiedyś to będzie świetny trener.

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews
Archiwum wiadomości


25.04.2017
vs
4-1
Houston 105
Oklahoma City 99

   :: Statystyki
01.05.2017 - 3:30
@San Antonio
03.05.2017 - 3:30
@San Antonio
05.05.2017 - 3:30
San Antonio
07.05.2017 - 3:00
San Antonio
09.05.2017
@San Antonio
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
67
15
81,7
2.San Antonio Spurs
61
21
74,4
3.Houston Rockets
55
27
67,1
4.Los Angeles Clippers
51
31
62,2
5.Utah Jazz
51
31
62,2
6.Oklahoma City Thunder
47
35
57,3
7.Memphis Grizzlies
43
39
52,4
8.Portland Trail Blazers
41
41
50,0
Denver Nuggets
40
42
48,8
New Orleans Pelicans
34
48
41,5
Dallas Mavericks
33
49
40,2
Sacramento Kings
32
50
39,0
Minnesota Timberwolves
31
51
37,8
Los Angeles Lakers
26
56
31,7
Phoenix Suns
24
58
29,3

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
L.Williams
J.Harden
29.1
8.1
11.2
1.8
1.2
65,2
40,3
87,0
36.4

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 002



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.