ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis drużyny Houston Rockets.

» Zapowiedź: Houston Rockets vs Golden State Warriors
19.05.2015 - 10:14 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Dwie najlepsze drużyny zachodu sezonu regularnego spotykają się dziś w nocy w pierwszym meczu finałów konferencji. Na pewno będzie to emocjonująca seria okraszona personalnymi występami i pojedynkami. Zapraszam na krótką lekturę wprowadzającą do tej serii.

1. Dziedzictwo: w tym roku przypada 40 rocznica zdobycia przez Warriors ostatniego tytułu mistrzowskiego. Wreszcie, w tym sezonie wyglądają tak, jakby mogli ten wyczyn powtórzyć i sięgnąć po trofeum. To samo w przypadku Houston, my obchodzimy 20-lecie ostatniego tytułu, do tego w tych playoffs bardzo bezpośrednio nawiązujemy do tamtych czasów - wtedy też byliśmy 1:3 w serii z Suns i wygraliśmy, a potem było już coraz lepiej i skończyło się zdobyciem trofeum Larry'ego O'Briena. Houston także są w tych playoffs zespołem, który jest w stanie zawalczyć o pierścienie.

2. Pod koszem: Dwight Howard w tej rywalizacji będzie miał teoretycznie (i miejmy nadzieję, że praktycznie też) łatwiejszy match-up niż z Clippers. Tutaj będzie to Andrew Bogut, któremu daleko do bycia bestią pokroju DeAndre Jordana. Bogut nie jest tak atletyczny jak Howard i nie porusza się pod koszem tak pewnie. Przewaga fizyczna i mobilna Howarda powinna tutaj pomóc. Jeżeli Bogut będzie miał problemy z naszym środkowym, niewykluczone, że inny zawodnik będzie starał się mu pomóc, co wtedy spowoduje, że inny nasz zawodnik może być przez chwilę niepilnowany. DH12 musi wykorzystać swoją przewagę pod koszem maksymalnie, no i oczywiście - nie łapać fauli!

3. W ataku: tutaj kibice czekają na pojedynek Jamesa Hardena ze Stephenem Currym. MVP sezonu kontra drugi w tym głosowaniu, który na pewno będzie chciał coś udowodnić. Stanięcie naprzeciwko Curry'ego powinno Hardena bardzo zmobilizować. Brodacz to nasza najlepsza broń ofensywna, jeśli jest na gazie, ciężo go zatrzymać, na pewno przydałyby się w tej serii regularne mecze 30+ pkt z jego strony. Świetny za trzy i w egzekwowaniu rzutów osobistych (jak i ich wymuszaniu). James miewał ostatnio problemy ze skutecznością, oby w tej serii trafiał lepiej i częściej. Po drugiej stronie Stephen Curry, aktualny MVP, maszynka do zdobywania punktów z dowolnego miejsca na boisku i łamania przeciwnikom kostek. Lider punktowy playoffs (nie liczę Anthony'ego Davisa bo już nie gra), zawodnik, który najszybciej w historii playoffs rzucił 100 trójek. Jest po prostu kapitalny ofensywnie i chcielibyśmy oglądać jego emocjonującą walkę z Jamesem Hardenem. Curry do pełni szczęścia i skuteczności potrzebuje jednak swojego kolegi Klaya Thompsona. Jeżeli obaj rzucają 20+, Warriors zazwyczaj wygrywają. To dla nas kolejny punkt w taktyce - ograniczenie także Thompsona.

Trenerzy: Steve Kerr, pierwszy rok jako trener i już doprowadził Warriors dalej niż Mark Jackson. Bardzo opanowany, nie wdaje się w dyskusje z arbitrami, wyciągnął mnóstwo potencjału ze swojego zespołu i jeszcze bardziej rozwinął swoich kluczowych graczy. Ciągle się uczy i widać, że robi to dobrze, co przenosi się na grę drużyny. Mimo zaledwie rocznego stażu, w tym sezonie zaszedł już bardzo daleko i potwierdza, że zatrudnienie go było dobrym wyborem. Kevin McHale - ależ w tym sezonie narzekaliśmy na niego, że trener do wymiany, że nie mamy trenera, że daje ciała. Podczas serii z Clippers niejeden z nas pewnie wylał na niego wiadro pomyj. Ale chyba udowodnił kibicom, że jednak ma to "coś". Kapitalny gracz, mistrz NBA, dobrze znający ligę i jej tajemnice. 4 sezon z Rakietami i to jest "ten" sezon. Może i czasem nie wychodziło w sezonie i w seriach z Dallas i LA, ale ta 3-meczowa pogoń od meczu numer 5 to było coś niesamowitego. Przetrzymanie na ławce Hardena w meczu numer 6 także. A w decydującym spotkaniu świetnie dzielił zawodnikom minuty. Dał tej drużynie ducha zwycięstwa i poprowadził ją w serii z Clipps. Pod ogromną presją, świetnie sterował zespołem. Dzięki temu wprowadził nas do finałów konferencji pierwszy raz od 18 lat. Chwalono go po wygranej serii z LA i słusznie. Zasłużył. To także będzie ciekawy pojedynek - młoda krew kontra doświadczenie.

Skuteczność: Warriors są najlepszą defensywą sezonu zasadniczego. Bardzo skutecznie ograniczają rywala, szczególnie zza łuku (Ariza, Harden, Smith). A jak wiadomo, Rakiety rzucają sporo trójek. Musimy dobrze rozgrywać piłkę i szukać czystych pozycji rzutowych. Przygotujmy się na to, że Golden State będą mocno contestować nasze próby. Nie możemy rzucać cegieł, jeśli kilka razy nie wpadnie trójka, to kierować piłkę pod kosz. I na odwrót, uporczywe szukanie wstrzelenia się może skończyć się tym, że Warriors odjadą z wynikiem. Tak jak oni będą starali się ograniczać nas, tak i my musimy przycisnąć ich. Curry, Thompson, Iguodala - to głównie nazwiska, które będą na naszej liście do utrudniania im życia. Na pewno dobra skuteczność Hardena i Howarda będzie istotna w perspektywie wygranej.

X factor: tutaj mam na mśli graczy Rockets, którzy okazali sie znaczącym/decydującym czynnikiem w drugiej częsci sezonu i playoffach. Są to: Josh Smth, Corey Brewer i Pablo Prigioni. J-Smoove, skazywany na upadek po opuszczeniu Pistons, w pierwszych meczach w barwach Rakiet zawodził, ale najlepsze było potem. Jego gra się poprawiała, kilka razy ocierał się o triple-double, rzucał skuteczniej, a w playoffs pokazuje, że jeszcze za wcześnie aby ogłaszać jego koniec. A trójki ostatnio rzuca jak w transie. Corey Brewer także na początku był taką szarą myszką, a potem się rozkręcił. Praktycznie w każdym meczu od jakiegoś czasu notuje przynajmniej 10 punktów i jest naprawdę solidnym wsparciem z ławki. Pablo Prigioni pewnie myslał, że zbytnio w Rockets nie pogra, a tu niespodzianka. Kontuzja Beverley'a dała trochę więcej minut w każdym meczu. Jak na 38 lat jest bardzo zwinny, szybki i ma dobry ogląd parkietu. To co pokazał w 7 meczu z Clippers, cieszyło oczy każdego kibica. Okazał się istotnym elementem rotacji naszej drużyny. Co ogromnie ważne - wszyscy trzej gracze dobrze czują się w Houston: Josh chwali sobie ponowną możliwość gry z Howardem, Brewer dobrze odnajduje się w szybkim ofensywnym tempie Rakiet i chwali pewność siebie tej drużyny, a Prigioni docenia minuty jakie dostaje od trenera.

Draymond Green powiedział wczoraj w wywiadzie, że jest (jak i kilku jego kolegów z zespołu) zaskoczony tym, że w parzę Warriors zagrają z Rockets, a nie z Clippers. To pokazuje, że nie doceniali nas i sprawiliśmy niespodziankę wielu osobom. Czy jesteśmy w stanie dalej zaskakiwać i pokonać Warriors? Czy Golden State przez długi odpoczynek za bardzo się nie rozluźnili? Czy Harden pokaże, kto naprawdę jest MVP? Czy Rockets dojdą do finałów i zawalczą o pierwszy po 20 latach pierścień? Tego wszystkiego dowiemy się podczas tej serii. Pierwszy mecz już dziś w nocy, o godzinie 3 czasu polskiego. Zapraszam do oglądania i czatowania. Go Rockets!



Autor: prawyprosty @ 19.05.2015 - 16:40
Zajebiste rozwiązanie było by jak by broda zmiażdżył Currego jak olajuwon robinsona. Przypomnę że robinson był mvp sezonu .

Autor: Wojt @ 19.05.2015 - 19:04
Prawyprosty zajebiście to podsumowałeś

Autor: coach @ 19.05.2015 - 19:33
jeżeli Rakietyw rywalisazji z GSW będą grały tak w obronie, jak w G7 z Clippers, to jesteśmy w finale

Autor: kaczi @ 20.05.2015 - 6:19
Było blisko, bardzo blisko, ale niestety porażka. Ostatnie 2-3 minuty było wiadomo że ich nie dogonimy, ale na 5minut przed końcem był remis. W drugiej kwarcie wygrywaliśmy różnicą +16 oczek, wypracowaliśmy to zasłużenie i wydawało się że jesteśmy w stanie ich pokonać. Pózniej w ataku coś stanęło a obrona totalnie pogubiona, GS rzucało cały czas praktycznie bez krycia. Wystarczyła chwila i po przewadze. 3 i 4 kwarta strasznie dziwne, GS wypracowało niewielką przewagę i tak już zostało. Brak Howarda, szczególnie w obronie nas dobił, przeciwnicy mieli dużo zbiórek w ataku co z Howardem w składzie by nie miało miejsca. Według mnie paru zawodników dzisiaj bez formy, szkoda jak cholera bo GS byli dzisiaj do połknięcia. Muszą się pozbierać i walczyć dalej. Ja jestem trochę podłamany, niby minimalna porażka, ale mecz absolutnie był do wygrania. Po jutrze następny mecz, musi się udać!!!

Autor: coach @ 20.05.2015 - 7:33
ogólnie podobne statsy obu zespołów, GSW lepsi w ilości oddanych rzutów za 2 i za 3

Autor: Mirwir @ 20.05.2015 - 7:36
Przegraliśmy bitwę, wojna nadal trwa. Pierwsze 1,5Q dobra robota w D co się przełożyło na zacne prowadzenie, ostatnie 7 minut 2Q to small lineupe GSW vs Big co się przełożyło na ładny run. Brak gwizdków nie pomógł w zdobywaniu punktów.
1-0 byłoby świetnym otwarciem, ale i tak nie jest źle.

Curry jak gra >30 minut przestaje być tak skuteczny jak wcześniej.
Trzymanie Klay na niskiej skuteczności to klucz na następne spotkania. No i musimy bardziej zdecydowanie wygrywać deski.

PS nie jestem fanem D.Greena.

Autor: prawyprosty @ 20.05.2015 - 9:19
Nie oglądałem meczu, czemu howard wypadł ?

Autor: Wojt @ 20.05.2015 - 9:57
Kontuzja kolana

Autor: kaczi @ 20.05.2015 - 10:32
Musimy przyznać że czwarta kwarta to popisowa gra Hardena, on nam trzymał wynik grając indywidualnie a zarazem ładnie i skutecznie.Jak by nie Broda poracha by była dużo większa, ale to niema większego znaczenia, przegrywamy 1-0. Następna bitwa musi być nasza !!!

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews

» Zapowiedź: Houston Rockets vs Golden State Warriors
19.05.2015 - 10:14 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Dwie najlepsze drużyny zachodu sezonu regularnego spotykają się dziś w nocy w pierwszym meczu finałów konferencji. Na pewno będzie to emocjonująca seria okraszona personalnymi występami i pojedynkami. Zapraszam na krótką lekturę wprowadzającą do tej serii.

1. Dziedzictwo: w tym roku przypada 40 rocznica zdobycia przez Warriors ostatniego tytułu mistrzowskiego. Wreszcie, w tym sezonie wyglądają tak, jakby mogli ten wyczyn powtórzyć i sięgnąć po trofeum. To samo w przypadku Houston, my obchodzimy 20-lecie ostatniego tytułu, do tego w tych playoffs bardzo bezpośrednio nawiązujemy do tamtych czasów - wtedy też byliśmy 1:3 w serii z Suns i wygraliśmy, a potem było już coraz lepiej i skończyło się zdobyciem trofeum Larry'ego O'Briena. Houston także są w tych playoffs zespołem, który jest w stanie zawalczyć o pierścienie.

2. Pod koszem: Dwight Howard w tej rywalizacji będzie miał teoretycznie (i miejmy nadzieję, że praktycznie też) łatwiejszy match-up niż z Clippers. Tutaj będzie to Andrew Bogut, któremu daleko do bycia bestią pokroju DeAndre Jordana. Bogut nie jest tak atletyczny jak Howard i nie porusza się pod koszem tak pewnie. Przewaga fizyczna i mobilna Howarda powinna tutaj pomóc. Jeżeli Bogut będzie miał problemy z naszym środkowym, niewykluczone, że inny zawodnik będzie starał się mu pomóc, co wtedy spowoduje, że inny nasz zawodnik może być przez chwilę niepilnowany. DH12 musi wykorzystać swoją przewagę pod koszem maksymalnie, no i oczywiście - nie łapać fauli!

3. W ataku: tutaj kibice czekają na pojedynek Jamesa Hardena ze Stephenem Currym. MVP sezonu kontra drugi w tym głosowaniu, który na pewno będzie chciał coś udowodnić. Stanięcie naprzeciwko Curry'ego powinno Hardena bardzo zmobilizować. Brodacz to nasza najlepsza broń ofensywna, jeśli jest na gazie, ciężo go zatrzymać, na pewno przydałyby się w tej serii regularne mecze 30+ pkt z jego strony. Świetny za trzy i w egzekwowaniu rzutów osobistych (jak i ich wymuszaniu). James miewał ostatnio problemy ze skutecznością, oby w tej serii trafiał lepiej i częściej. Po drugiej stronie Stephen Curry, aktualny MVP, maszynka do zdobywania punktów z dowolnego miejsca na boisku i łamania przeciwnikom kostek. Lider punktowy playoffs (nie liczę Anthony'ego Davisa bo już nie gra), zawodnik, który najszybciej w historii playoffs rzucił 100 trójek. Jest po prostu kapitalny ofensywnie i chcielibyśmy oglądać jego emocjonującą walkę z Jamesem Hardenem. Curry do pełni szczęścia i skuteczności potrzebuje jednak swojego kolegi Klaya Thompsona. Jeżeli obaj rzucają 20+, Warriors zazwyczaj wygrywają. To dla nas kolejny punkt w taktyce - ograniczenie także Thompsona.

Trenerzy: Steve Kerr, pierwszy rok jako trener i już doprowadził Warriors dalej niż Mark Jackson. Bardzo opanowany, nie wdaje się w dyskusje z arbitrami, wyciągnął mnóstwo potencjału ze swojego zespołu i jeszcze bardziej rozwinął swoich kluczowych graczy. Ciągle się uczy i widać, że robi to dobrze, co przenosi się na grę drużyny. Mimo zaledwie rocznego stażu, w tym sezonie zaszedł już bardzo daleko i potwierdza, że zatrudnienie go było dobrym wyborem. Kevin McHale - ależ w tym sezonie narzekaliśmy na niego, że trener do wymiany, że nie mamy trenera, że daje ciała. Podczas serii z Clippers niejeden z nas pewnie wylał na niego wiadro pomyj. Ale chyba udowodnił kibicom, że jednak ma to "coś". Kapitalny gracz, mistrz NBA, dobrze znający ligę i jej tajemnice. 4 sezon z Rakietami i to jest "ten" sezon. Może i czasem nie wychodziło w sezonie i w seriach z Dallas i LA, ale ta 3-meczowa pogoń od meczu numer 5 to było coś niesamowitego. Przetrzymanie na ławce Hardena w meczu numer 6 także. A w decydującym spotkaniu świetnie dzielił zawodnikom minuty. Dał tej drużynie ducha zwycięstwa i poprowadził ją w serii z Clipps. Pod ogromną presją, świetnie sterował zespołem. Dzięki temu wprowadził nas do finałów konferencji pierwszy raz od 18 lat. Chwalono go po wygranej serii z LA i słusznie. Zasłużył. To także będzie ciekawy pojedynek - młoda krew kontra doświadczenie.

Skuteczność: Warriors są najlepszą defensywą sezonu zasadniczego. Bardzo skutecznie ograniczają rywala, szczególnie zza łuku (Ariza, Harden, Smith). A jak wiadomo, Rakiety rzucają sporo trójek. Musimy dobrze rozgrywać piłkę i szukać czystych pozycji rzutowych. Przygotujmy się na to, że Golden State będą mocno contestować nasze próby. Nie możemy rzucać cegieł, jeśli kilka razy nie wpadnie trójka, to kierować piłkę pod kosz. I na odwrót, uporczywe szukanie wstrzelenia się może skończyć się tym, że Warriors odjadą z wynikiem. Tak jak oni będą starali się ograniczać nas, tak i my musimy przycisnąć ich. Curry, Thompson, Iguodala - to głównie nazwiska, które będą na naszej liście do utrudniania im życia. Na pewno dobra skuteczność Hardena i Howarda będzie istotna w perspektywie wygranej.

X factor: tutaj mam na mśli graczy Rockets, którzy okazali sie znaczącym/decydującym czynnikiem w drugiej częsci sezonu i playoffach. Są to: Josh Smth, Corey Brewer i Pablo Prigioni. J-Smoove, skazywany na upadek po opuszczeniu Pistons, w pierwszych meczach w barwach Rakiet zawodził, ale najlepsze było potem. Jego gra się poprawiała, kilka razy ocierał się o triple-double, rzucał skuteczniej, a w playoffs pokazuje, że jeszcze za wcześnie aby ogłaszać jego koniec. A trójki ostatnio rzuca jak w transie. Corey Brewer także na początku był taką szarą myszką, a potem się rozkręcił. Praktycznie w każdym meczu od jakiegoś czasu notuje przynajmniej 10 punktów i jest naprawdę solidnym wsparciem z ławki. Pablo Prigioni pewnie myslał, że zbytnio w Rockets nie pogra, a tu niespodzianka. Kontuzja Beverley'a dała trochę więcej minut w każdym meczu. Jak na 38 lat jest bardzo zwinny, szybki i ma dobry ogląd parkietu. To co pokazał w 7 meczu z Clippers, cieszyło oczy każdego kibica. Okazał się istotnym elementem rotacji naszej drużyny. Co ogromnie ważne - wszyscy trzej gracze dobrze czują się w Houston: Josh chwali sobie ponowną możliwość gry z Howardem, Brewer dobrze odnajduje się w szybkim ofensywnym tempie Rakiet i chwali pewność siebie tej drużyny, a Prigioni docenia minuty jakie dostaje od trenera.

Draymond Green powiedział wczoraj w wywiadzie, że jest (jak i kilku jego kolegów z zespołu) zaskoczony tym, że w parzę Warriors zagrają z Rockets, a nie z Clippers. To pokazuje, że nie doceniali nas i sprawiliśmy niespodziankę wielu osobom. Czy jesteśmy w stanie dalej zaskakiwać i pokonać Warriors? Czy Golden State przez długi odpoczynek za bardzo się nie rozluźnili? Czy Harden pokaże, kto naprawdę jest MVP? Czy Rockets dojdą do finałów i zawalczą o pierwszy po 20 latach pierścień? Tego wszystkiego dowiemy się podczas tej serii. Pierwszy mecz już dziś w nocy, o godzinie 3 czasu polskiego. Zapraszam do oglądania i czatowania. Go Rockets!



Autor: prawyprosty @ 19.05.2015 - 16:40
Zajebiste rozwiązanie było by jak by broda zmiażdżył Currego jak olajuwon robinsona. Przypomnę że robinson był mvp sezonu .

Autor: Wojt @ 19.05.2015 - 19:04
Prawyprosty zajebiście to podsumowałeś

Autor: coach @ 19.05.2015 - 19:33
jeżeli Rakietyw rywalisazji z GSW będą grały tak w obronie, jak w G7 z Clippers, to jesteśmy w finale

Autor: kaczi @ 20.05.2015 - 6:19
Było blisko, bardzo blisko, ale niestety porażka. Ostatnie 2-3 minuty było wiadomo że ich nie dogonimy, ale na 5minut przed końcem był remis. W drugiej kwarcie wygrywaliśmy różnicą +16 oczek, wypracowaliśmy to zasłużenie i wydawało się że jesteśmy w stanie ich pokonać. Pózniej w ataku coś stanęło a obrona totalnie pogubiona, GS rzucało cały czas praktycznie bez krycia. Wystarczyła chwila i po przewadze. 3 i 4 kwarta strasznie dziwne, GS wypracowało niewielką przewagę i tak już zostało. Brak Howarda, szczególnie w obronie nas dobił, przeciwnicy mieli dużo zbiórek w ataku co z Howardem w składzie by nie miało miejsca. Według mnie paru zawodników dzisiaj bez formy, szkoda jak cholera bo GS byli dzisiaj do połknięcia. Muszą się pozbierać i walczyć dalej. Ja jestem trochę podłamany, niby minimalna porażka, ale mecz absolutnie był do wygrania. Po jutrze następny mecz, musi się udać!!!

Autor: coach @ 20.05.2015 - 7:33
ogólnie podobne statsy obu zespołów, GSW lepsi w ilości oddanych rzutów za 2 i za 3

Autor: Mirwir @ 20.05.2015 - 7:36
Przegraliśmy bitwę, wojna nadal trwa. Pierwsze 1,5Q dobra robota w D co się przełożyło na zacne prowadzenie, ostatnie 7 minut 2Q to small lineupe GSW vs Big co się przełożyło na ładny run. Brak gwizdków nie pomógł w zdobywaniu punktów.
1-0 byłoby świetnym otwarciem, ale i tak nie jest źle.

Curry jak gra >30 minut przestaje być tak skuteczny jak wcześniej.
Trzymanie Klay na niskiej skuteczności to klucz na następne spotkania. No i musimy bardziej zdecydowanie wygrywać deski.

PS nie jestem fanem D.Greena.

Autor: prawyprosty @ 20.05.2015 - 9:19
Nie oglądałem meczu, czemu howard wypadł ?

Autor: Wojt @ 20.05.2015 - 9:57
Kontuzja kolana

Autor: kaczi @ 20.05.2015 - 10:32
Musimy przyznać że czwarta kwarta to popisowa gra Hardena, on nam trzymał wynik grając indywidualnie a zarazem ładnie i skutecznie.Jak by nie Broda poracha by była dużo większa, ale to niema większego znaczenia, przegrywamy 1-0. Następna bitwa musi być nasza !!!

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews
Archiwum wiadomości


25.04.2017
vs
4-1
Houston 105
Oklahoma City 99

   :: Statystyki
01.05.2017 - 3:30
@San Antonio
03.05.2017 - 3:30
@San Antonio
05.05.2017 - 3:30
San Antonio
07.05.2017 - 3:00
San Antonio
09.05.2017
@San Antonio
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
67
15
81,7
2.San Antonio Spurs
61
21
74,4
3.Houston Rockets
55
27
67,1
4.Los Angeles Clippers
51
31
62,2
5.Utah Jazz
51
31
62,2
6.Oklahoma City Thunder
47
35
57,3
7.Memphis Grizzlies
43
39
52,4
8.Portland Trail Blazers
41
41
50,0
Denver Nuggets
40
42
48,8
New Orleans Pelicans
34
48
41,5
Dallas Mavericks
33
49
40,2
Sacramento Kings
32
50
39,0
Minnesota Timberwolves
31
51
37,8
Los Angeles Lakers
26
56
31,7
Phoenix Suns
24
58
29,3

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
L.Williams
J.Harden
29.1
8.1
11.2
1.8
1.2
65,2
40,3
87,0
36.4

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 001



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.